Popsuli kopalnie, teraz je likwidują

GÓRNICTWO \ OD OŚMIU LAT BRANŻĄ ZAJMUJĄ SIĘ OSOBY, KTÓRE NIE MAJĄ O TYM POJĘCIA

Rząd nie ma programu naprawczego dla górnictwa. Celem jego działania jest wyłącznie likwidacja kopalń – wynika z projektu ustawy o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego, nad którą obecnie pracują posłowie. I choć opozycja domaga się analiz, a górnicy dialogu z rządem, prace legislacyjne toczą się w szybkim tempie. Ustawą zajmuje się sejmowa komisja nadzwyczajna. Ale nie ma tam czasu na dyskusje, analizy i wypracowanie kompromisów, bo rządowi spieszy się do przyjęcia nowego prawa. Głosami koalicji rządzącej został odrzucony wniosek opozycji o informację rządową na temat sytuacji w górnictwie. I choć ustawa zadecyduje o losie tysięcy miejsc pracy, nowelizacja odbywa się w trybie pilnym – bez konsultacji społecznych ani też bez przedstawienia stosownych analiz. Bez znaczenia są dla PO i PSL u nasilające się na Śląsku protesty przeciwko likwidacji kopalń. Nic zatem dziwnego, że w opinii Piotra Dudy, szefa Solidarności, rząd prze do konfrontacji. Tymczasem jest o czym debatować. Przedstawiony przez rząd plan restrukturyzacji kopalń jest chaotyczny, to nie plan naprawczy, ale likwidacyjny – ocenił projekt Piotr Naimski z PiS u, były wiceminister gospodarki. – Nie ma w nim harmonogramu likwidacji kopalni, nie ma też analiz dotyczących kopalni – uważa Grzegorz Tobiszewski z PiS u. Nie wiadomo zatem, dlaczego akurat te kopalnie mają być zlikwidowane. Ekspert ds. górnictwa, były wiceminister gospodarki Jerzy Markowski mówi w wywiadzie dla „Super Expressu”, że – wbrew temu, co rozgłasza rząd Ewy Kopacz – likwidacja czterech kopalń Kompanii Węglowej nie jest konieczna. Po zrealizowaniu programu technicznego będą one ponownie rentowne. W tych kopalniach są zasoby węgla i mają one pełne szanse stać się opłacalne. Likwidacja kopalni stanie się katastrofą, bo wraz z nimi zniknie 10 tys. miejsc pracy w górnictwie i 40 tys. miejsc pracy w otoczeniu górnictwa. Rząd zabrał się w pośpiechu do likwidacji kopalń, podczas gdy import 12 mln ton węgla powoduje, że utrzymujemy 20 tys. miejsc pracy w górnictwie poza granicami kraju. – I na to nas stać, a likwidujemy tysiące miejsc pracy w Polsce – podkreśla Markowski. I mówi wprost: od ośmiu lat polskim górnictwem zajmują się osoby, które nie mają o nim zielonego pojęcia. Rząd dąży do szybkiej likwidacji kopalń, choć sam minister skarbu Włodzimierz Karpiński przyznał, że dopiero w tym roku powstaną analizy, na ile biznesowo byłoby uzasadnione angażowanie się firm energetycznych w spółki górnicze. Rząd nie ma więc całościowego spojrzenia na górnictwo, a wykonuje ruchy likwidacyjne. Kompania Węglowa została doprowadzona do ruiny i nikt nie został za to rozliczony – mówią posłowie opozycji. W kasie spółki jest obecnie 100 mln zł. Prezes Kompanii Krzysztof Sędzikowski przyznaje, że nie ma pieniędzy nawet na wypłaty. Prowadzi intensywne rozmowy z bankiem, aby przedłużyć kredyt w wysokości 150 mln zł. Do końca maja brakuje 980 mln zł. – To jest sytuacja dramatyczna – powiedział. Tymczasem rząd biernie przyglądał się tej sytuacji. Koalicja miała osiem lat na działania zaradcze. Teraz w projekcie ustawy znalazły się zapisy nie o naprawie, ale o likwidacji kopalń i możliwości przejmowania ich majątku przez przedsiębiorstwa, które podejmą się działalności górniczej. Już zgłaszają się chętni na nabycie kopalń.
     

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze