Popsuli kopalnie, teraz je likwidują

GÓRNICTWO \ OD OŚMIU LAT BRANŻĄ ZAJMUJĄ SIĘ OSOBY, KTÓRE NIE MAJĄ O TYM POJĘCIA

Numer 1014 - 15.01.2015Gospodarka



Rząd nie ma programu naprawczego dla górnictwa. Celem jego działania jest wyłącznie likwidacja kopalń – wynika z projektu ustawy o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego, nad którą obecnie pracują posłowie. I choć opozycja domaga się analiz, a górnicy dialogu z rządem, prace legislacyjne toczą się w szybkim tempie.

Ustawą zajmuje się sejmowa komisja nadzwyczajna. Ale nie ma tam czasu na dyskusje, analizy i wypracowanie kompromisów, bo rządowi spieszy się do przyjęcia nowego prawa. Głosami koalicji rządzącej został odrzucony wniosek opozycji o informację rządową na temat sytuacji w górnictwie. I choć ustawa zadecyduje o losie tysięcy miejsc pracy, nowelizacja odbywa się w trybie pilnym – bez konsultacji społecznych ani też bez przedstawienia stosownych analiz. Bez znaczenia są dla PO i PSL u nasilające się na Śląsku protesty przeciwko likwidacji kopalń. Nic zatem dziwnego, że w opinii Piotra Dudy, szefa Solidarności, rząd prze do konfrontacji.
Tymczasem jest o czym debatować. Przedstawiony przez rząd plan restrukturyzacji kopalń jest chaotyczny, to nie plan naprawczy, ale likwidacyjny – ocenił projekt Piotr Naimski z PiS u, były wiceminister gospodarki. – Nie ma w nim harmonogramu likwidacji kopalni, nie ma też analiz dotyczących kopalni – uważa Grzegorz Tobiszewski z PiS u. Nie wiadomo zatem, dlaczego akurat te kopalnie mają być zlikwidowane. Ekspert ds. górnictwa, były wiceminister gospodarki Jerzy Markowski mówi w wywiadzie dla „Super Expressu”, że – wbrew temu, co rozgłasza rząd Ewy Kopacz – likwidacja czterech kopalń Kompanii Węglowej nie jest konieczna. Po zrealizowaniu programu technicznego będą one ponownie rentowne. W tych kopalniach są zasoby węgla i mają one pełne szanse stać się opłacalne. Likwidacja kopalni stanie się katastrofą, bo wraz z nimi zniknie 10 tys. miejsc pracy w górnictwie i 40 tys. miejsc pracy w otoczeniu górnictwa.
Rząd zabrał się w pośpiechu do likwidacji kopalń, podczas gdy import 12 mln ton węgla powoduje, że utrzymujemy 20 tys. miejsc pracy w górnictwie poza granicami kraju. – I na to nas stać, a likwidujemy tysiące miejsc pracy w Polsce – podkreśla Markowski. I mówi wprost: od ośmiu lat polskim górnictwem zajmują się osoby, które nie mają o nim zielonego pojęcia. Rząd dąży do szybkiej likwidacji kopalń, choć sam minister skarbu Włodzimierz Karpiński przyznał, że dopiero w tym roku powstaną analizy, na ile biznesowo byłoby uzasadnione angażowanie się firm energetycznych w spółki górnicze. Rząd nie ma więc całościowego spojrzenia na górnictwo, a wykonuje ruchy likwidacyjne.
Kompania Węglowa została doprowadzona do ruiny i nikt nie został za to rozliczony – mówią posłowie opozycji. W kasie spółki jest obecnie 100 mln zł. Prezes Kompanii Krzysztof Sędzikowski przyznaje, że nie ma pieniędzy nawet na wypłaty. Prowadzi intensywne rozmowy z bankiem, aby przedłużyć kredyt w wysokości 150 mln zł. Do końca maja brakuje 980 mln zł. – To jest sytuacja dramatyczna – powiedział.
Tymczasem rząd biernie przyglądał się tej sytuacji. Koalicja miała osiem lat na działania zaradcze. Teraz w projekcie ustawy znalazły się zapisy nie o naprawie, ale o likwidacji kopalń i możliwości przejmowania ich majątku przez przedsiębiorstwa, które podejmą się działalności górniczej. Już zgłaszają się chętni na nabycie kopalń.



Autor: Dorota Skrobisz













#DziękujeMyZaOdwagę
reklama