Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Bez wieprzowiny, bekonu i prosiaczka

Dodano: 24/01/2015 - Numer 1022 - 24.01.2015
KONTROWERSJE \ Brytyjskie wydawnictwo Oxford University Press (OUP) po zamachach w Paryżu na tygodnik „Charlie Hebdo” postanowiło nie publikować w swoich książkach wizerunku niczego, co kojarzy się ze świnią. Zarząd największego wydawnictwa uniwersyteckiego na świecie Oxford University Press (OUP) uznał, że zdjęcia bądź obrazki świni mogłyby obrażać uczucia wyznawców islamu i judaizmu. Wyznawcy obydwu tych religii nie jedzą wieprzowiny pod żadną postacią. Obawy przed wywołaniem urazy u czytelników pojawiły się po atakach na redakcję francuskiego ateistycznego tygodnika „Charlie Hebdo”. Jak podają brytyjskie media, decyzja wydawnictwa oznacza, że w najnowszych książkach Oxford University Press nie zobaczymy żadnych zdjęć potraw z wieprzowiny. Możliwe, że wydawca nie będzie publikował także rysunków przedstawiających bajkowe świnki. Co więcej, nie znajdziemy nawet wzmianki kojarzonej z tym zwierzęciem. Już wiadomo, że autorom podręczników szkolnych dla młodzieży zostały wysłane wytyczne, by nie pisali o „świnkach, kiełbasie i czymkolwiek, co może być kojarzone z wieprzowiną”. Dyskusja na temat rozporządzenia OUP rozpoczęła się podczas jednej z audycji radiowych poświęconych wolności słowa. Decyzja wydawnictwa została skrytykowana przez komentatorów jako „niedorzeczna poprawność polityczna”. Głos w tej sprawie zabrał deputowany Partii Pracy, muzułmanin Khalid Mahmood. – To absolutny nonsens – zaznaczył polityk. – Gdy ludzie posuwają się za daleko, doprowadzają dyskusję do absurdu – tłumaczył Mahmood. Przedstawicielowi laburzystów wtórował jego polityczny oponent konserwatysta Philip Davies. – Jak ktoś może uznawać słowo „świnia” lub „wieprzowina” za obraźliwe? Żadne słowo nie jest obraźliwe, dopiero kontekst, w jakim zostanie użyte, warunkuje to, czy jest niestosowne – twierdzi deputowany Partii Konserwatywnej. Kierownictwo wydawnictwa tłumaczy, że ich podręczniki mają mieć jak najszersze grono odbiorców. – Wiele materiałów edukacyjnych publikowanych przez nas w Wielkiej Brytanii jest sprzedawanych w ponad 150 krajach. W związku z tym należy rozważać także takie kwestie, jak różnice kulturowe i odmienna wrażliwość – tłumaczył rzecznik wydawnictwa.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze