Zła gra Schetyny

Minister spraw zagranicznych powinien rozwiązywać problemy, a nie je wywoływać. Pierwsza lekcja, jaką student dyplomacji otrzymuje od swojego nauczyciela, brzmi następująco: „Dyplomata to ktoś, kto dwa razy pomyśli, zanim nic nie powie”. W dyplomacji milczenie jest sztuką. Tej lekcji, jak widać, nie odrobił Grzegorz Schetyna, który zakwestionował właściwość Moskwy jako miejsca obchodzenia rocznicy zakończenia II wojny światowej, mówiąc, że „To nie jest naturalne, że obchody zakończenia wojny organizuje się tam, gdzie ta wojna się rozpoczęła”. Tym samym dał Rosjanom pretekst do typowej dla nich histerycznej reakcji wymierzonej w Polskę. Być może w założeniach Schetyny jego słowa miały być antyrosyjskie. Minister zachował się jednak jak zawodnik, który popisując się, próbuje kiwać
     

88%
pozostało do przeczytania: 12%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze