Jak w szwajcarskim zegarku

Konwencja Andrzeja Dudy może stać się przełomem w kampanii prezydenckiej Prawa i Sprawiedliwości. Dotychczas nawet w twardym elektoracie PiS-u – wśród ludzi, którzy nie mają wątpliwości, że partia Jarosława Kaczyńskiego to jedyna alternatywa odzyskania Polski z rąk pasożytniczych grup interesów – pojawiały się wątpliwości co do dynamiki działań Dudy i sprawności jego zaplecza politycznego. Konwencja dowiodła, że kandydat ma potencjał przywódczy i potrafi mobilizować wokół siebie wyborców. Jego przemówienie było niezwykle trafnie zbudowane. Zawierało elementy osobiste, polityczne, krytykę urzędującego prezydenta – wszystko to w zdrowych proporcjach. Pokazało kogoś, kto jest liderem wyzbytym kompleksów, kto widzi perspektywy rozwoju kraju. Ale konwencja ukazała też coś jeszcze: okazało się
     

67%
pozostało do przeczytania: 33%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze