Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Nie milkną spekulacje ws. seksafery z udziałem „bardzo popularnej twarzy telewizyjnej”

Dodano: 17/02/2015 - Numer 1042 - 17.02.2015
Nie milkną spekulacje ws. seksafery z udziałem „bardzo popularnej twarzy telewizyjnej”. Rozpoczęła ją wypowiedź anonimowej dziennikarki telewizyjnej opublikowana na początku lutego w rozmowie z tygodnikiem „Wprost”. Kobieta opisała swojego szefa, który miał dopuszczać się wobec niej i innych pracownic molestowania seksualnego. „Moje kłopoty z nim zaczęły się od tego, jak powiedziałam mu »nie«” – oznajmiła. W poniedziałek na okładce „Wprost” pojawiło się zdjęcie Durczoka. W tekście pt. „Kamil Durczok. Fakty po »Faktach«” opisane jest zajście, w którym miał uczestniczyć dziennikarz TVN u. Według gazety w połowie stycznia właściciel lokalu, który chce pozostać anonimowy, próbował dostać się do swojego mieszkania. Wynajmował je 29-letniej kobiecie, która od dłuższego czasu miała problem z płatnościami. Drzwi były zamknięte. Po pewnym czasie z lokalu wyszedł mężczyzna. „Miał dwa kaptury na głowie. [...] Zdarłem mu te kaptury […]. O dziwo, okazało się, że mężczyzną był Kamil Durczok” – opowiadał dziennikarzom „Wprost” anonimowo biznesmen. Tygodnik wylicza znalezione w mieszkaniu przedmioty, m.in.: płyty z pornografią, w tym o charakterze zoofilskim, dmuchane lalki, biały proszek i saszetki z resztkami po tym proszku oraz osobiste rzeczy, wskazujące na to, że obecność dziennikarza w lokalu mogła nie być jednorazowa. „W wolnym, prywatnym czasie odwiedziłem mieszkanie jednej z moich znajomych ze środowiska medialnego. To, co tam zrobiłem, to jest absolutnie moja prywatna sprawa” – podkreślił Durczok w radiu TOK FM. Pytany o biały proszek, stwierdził tylko, że nie wie, „co tam w ogóle było”. Jak nieoficjalnie ustaliła „Codzienna”, kobieta, u której był Durczok, nie pracuje w TVN, a jedynie „bywała czasem na antenie”. 13 lutego zarząd stacji TVN podjął uchwałę o powołaniu specjalnej komisji, „której zadaniem jest zweryfikowanie rozpowszechnianych publiczne twierdzeń, że osoby zatrudnione w TVN mogły być przedmiotem mobbingu lub molestowania w miejscu pracy”. Durczok przyznał, że w związku z tym poszedł na dwutygodniowy urlop. – Wiem doskonale, że jeśli ktoś bardzo będzie chciał postawić mi taki zarzut i znaleźć coś z mojego życia prywatnego, co będzie elementem świadczącym na rzecz tezy, że ja kogoś molestowałem, bądź nie, mobbingowałem albo poniżałem, to być może […] to znajdzie – przyznał Kamil Durczok. Dodał, że „nie jest bezgrzeszny”.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze