Nasz sukces, ich strach

Gdy w czasach poważnego kryzysu ekonomicznego oraz porzucania gazet na rzecz internetu, startuje gazeta w ćwierćmilionowym nakładzie, to można mówić o sukcesie. To dzięki zespołowi zaangażowanych dziennikarzy. Im naprawdę, a nie tylko sloganowo, „nie jest wszystko jedno”. Gdy odwiedziłem skromną redakcję na Filtrowej w Warszawie i zobaczyłem ten tłum młodych ludzi wierzących w to, co robią, miałem poczucie, że przeniosłem się w czasie. Do heroicznego okresu pierwszej Solidarności (1980–1981), gdy Polacy uwierzyli, że chcieć, to móc. Ale to nie tylko sukces tej drużyny. To także zwycięstwo dużej części polskiej opinii publicznej, która chciała własnej gazety i która na nią zasłużyła. Ale poza sukcesem widać też strach. Strach salonu. Strach establishmentu. Oni naprawdę poczuli się
     

76%
pozostało do przeczytania: 24%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze