Sędziom poprzewracało się w głowach

SPRAWIEDLIWOŚĆ \ Salwę śmiechu wśród ekspertów wywołało oświadczenie Sądu Okręgowego w Warszawie, który krytykę wyroku w sprawie filmu „Córka” nazwał „atakiem na zagwarantowane konstytucyjnie niezawisłość i niezależność”. – Sędziom poprzewracało się w głowach, a swoją niezawisłość traktują tak, jakby byli co najmniej carami – mówi nam Iwona Arent, posłanka PiS-u zasiadająca w sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka. Według Sądu Okręgowego publikacje „Codziennej” i „Gazety Polskiej” na temat filmu „Córka” to „próba nacisku na niezawisłe sądy oraz dążenie do zdeprecjonowania władzy sądowniczej w opinii społecznej w imię realizacji indywidualnych interesów”. Wczoraj próbowaliśmy dowiedzieć się, jak można naciskać na sędziego, który już wydał i ogłosił orzeczenie, oraz dlaczego pismo wysłała rzecznik sądu okręgowego, a nie sądu apelacyjnego, do którego trafi wkrótce sprawa. Katarzyna Kisiel podpisana pod oświadczeniem nie umiała jednak racjonalnie wyjaśnić sprawy. Przy okazji jednak zmiękczyła swój piątkowy przekaz. Tym razem tytuły naszych artykułów nie były już atakiem. Wczoraj mogły już tylko „świadczyć o próbie wywierania nacisku w szerokim tego słowa znaczeniu na zagwarantowaną w art. 178 konstytucji niezawisłość i niezależność sędziowską, oznaczającą wolność od jakichkolwiek wpływów zewnętrznych, w tym również medialnych.” Kisiel oznajmiła: „Moje oświadczenie z dnia 10 lipca 2015 r. było podyktowane tylko i wyłącznie prawem obywateli do uzyskiwania rzetelnych informacji o działalności organów władzy publicznej, ale również w trosce o dbałość i dobre imię sądów okręgu warszawskiego”. Sprawę komentowali wczoraj prawnicy i sędziowie, podkreślając, że obywatele mają prawo do krytyki postanowień sądu. – To jest święte prawo środków masowego komunikowania się, aby komentować orzeczenia sądowe. Oczywiście musi to być zrobione w formie cywilizowanej, kulturalnej, nie może ono być w żadnym razie poczytane za próbę wpływania na orzeczenie sądowe – powiedział portalowi Niezależna.pl mecenas Piotr Kruszyński. – Żyjemy w wolnym kraju, w którym istnieje wolność słowa. Nie rozumiem tego typu postawy rzecznika sądu – dodał. Podobnego zdania jest Iwona Arent z PiS-u. – Pracując w komisji sprawiedliwości już trzecią kadencję, często spotykam się z wyrokami, które w powszechnym odbiorze są uznawane za niesprawiedliwe i bezsensowne. W takich wypadkach jednak sędziowie zawsze chowają się za swoją niezawisłością – mówi nam Iwona Arent. Zdaniem Stanisława Piotrowicza, wiceprzewodniczącego sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka, oświadczenie świadczy o arogancji sądów. – Sądy niestety odrywają się od kontroli społecznej i stają się państwem w państwie – podkreśla Piotrowicz. Według Wiesława Johanna, sędziego Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, każdy dziennikarz ma prawo komentować wyroki. – Artykuł 13 prawa prasowego mówi wyraźnie, że przed wydaniem wyroku nie wolno komentować orzeczenia sądu. Po wydaniu wyroku każdy z nas, a szczególnie dziennikarze, może formułować oceny – mówi Johann. – Konstytucja RP gwarantuje nam wolność słowa i wolność wypowiedzi. Rzecznik sądu okręgowego powinien zapamiętać art. 54 konstytucji – dodaje. Jego zdaniem wyrok w sprawie filmu „Córka” jest wstrząsający. – Według mojej oceny prawo autorskie zobowiązuje każdego producenta i każdego wydawcę, który korzysta z materiałów innej osoby, do podawania informacji o źródle, z którego czerpał. Gdyby tego nie zrobił, wtedy naruszyłby prawo. Cała sprawa jest po prostu kuriozalna – komentuje Wiesław Johann.

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl