Mieszkańcy Łodzi zablokowali budowę marketu

SPOŁECZEŃSTWO \ Mieszkańcom łódzkiego osiedla Nowe Rokicie, których wsparli radni PiS-u, udało się zablokować budowę wielkopowierzchniowego marketu. – Liczę, że protest przy ulicy Cieszkowskiego będzie pierwszą kostką domina, które rozwali cały ten układ, pozwalający na niszczenie naszej gospodarki i wyprzedawanie ziemi – komentuje sukces Przemysław Kicowski, lokalny koordynator akcji „Swój do swojego po swoje”. Sprzeciwiamy się budowie marketu i sprzeciwiamy się dewastacji terenów zielonych, których w Łodzi mamy bardzo mało, w przeciwieństwie do marketów, których mamy z kolei za dużo – mówiła Barbara Tomaszewska, przewodnicząca Rady Osiedla Rokicie, podczas czwartkowego protestu przeciwko budowie. – Przepływ informacji między mieszkańcami, radami osiedla a rządzącymi jest żaden – zauważył Marek Michalik, łódzki radny Prawa i Sprawiedliwości, który poparł protest mieszkańców. Jak policzył przedstawiciel lokalnych przedsiębiorców, w okolicy, w której miał stanąć hipermarket, są 34 sklepy, sklepiki, kioski czy lokale użytkowe zatrudniające prawie 100 osób. Według mieszkańców po otwarciu nowego hipermarketu 70 proc. z nich straciłoby pracę. „Komu zależy na likwidacji lokalnego handlu? Czy władzom miasta wciąż za mało sklepów wielkopowierzchniowych? Za plecami mieszkańców osiedla podejmowane są decyzje, które będą wpływały w pierwszej kolejności właśnie na nich i odcisną się w drastycznym stopniu na warunkach ich normalnego codziennego funkcjonowania” – napisali inicjatorzy blokady na facebookowej stronie akcji „Stop ekspansji marketów – sprzeciw wobec budowy sklepu wielkopowierzchniowego na osiedlu Nowe Rokicie”. Po czwartkowym proteście prezydent Łodzi Hanna Zdanowska wystosowała pismo do dyrektora wydziału majątku miasta Adama Komorowskiego o natychmiastowe wstrzymanie procedowania sprzedaży nieruchomości przy ulicy Cieszkowskiego. Przemysław Kicowski zwrócił jednak uwagę, że prezydent miasta zaznaczyła w piśmie tylko jedną z działek, której sprzedaż zostanie wstrzymana. Przyszłość pozostałych działek na terenie, o który walczą mieszkańcy, jest więc niewiadoma. – Czy władza w naszym mieście zaprzestanie wreszcie potajemnych gierek tylko po to, aby załatać dziurę w budżecie po bezsensownych inwestycjach? A może wreszcie zacznie słuchać mieszkańców i zrobi coś, aby to zwykłym ludziom „żyło się lepiej”? – apeluje Kicowski.

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl