Cud koło Kobane

Nie mam już siły pisać smutnych rzeczy. Więc opowiem co innego. Otóż byłem świadkiem malutkiego, ale jednak cudu. Wybaczcie egzaltację. Spróbujcie sobie to jednak wyobrazić. Obóz tuż przy Kobane. Brakuje prawie wszystkiego. Leków, jedzenia, środków higieny. A zwłaszcza brakuje celu i nadziei. To obóz uchodźców, którzy uciekli podczas ostatniego ataku Państwa Islamskiego. Wspomnienia rzezi. Strachu. Niepewność (zdarza się, że IS wchodzi do obozów, dlatego Kurdowie tworzą tam samoobronę). I brak wiary, że kiedyś to wszystko się skończy. W obozie urządzono porządki i pranie. Wciąż wokół kręciły się dzieciaki, nie wiedziałem, dlaczego. Zagadka szybko się rozwiązała. Natychmiast wyczaiły moment nieuwagi starszych i rzuciły się do kilku pozostawionych samopas poduszek. Na spalonej upałem
65%
pozostało do przeczytania: 35%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl