Polskie Termopile w nowej scenerii

PAMIĘĆ \ BOHATERSCY OBROŃCY ZADWÓRZA

Numer 1202 - 27.08.2015Kresy

Odbywające się w ubiegłą sobotę obchody 95. rocznicy słynnej bitwy pod Zadwórzem okazały się wyjątkowe. Nie tyle z powodu rangi osób reprezentujących władze Rzeczypospolitej (wicemarszałek woj. podkarpackiego i konsul generalny RP), ile dzięki wspaniałemu odnowieniu tego polskiego cmentarza wojennego.

Po raz pierwszy od 1939 r. przybyła tu kompania honorowa Wojska Polskiego – odbył się Apel Poległych, zagrzmiały salwy honorowe. Była też orkiestra wojskowa z Rzeszowa oraz ponad setka młodzieży z wielu miast Podkarpacia w mundurach Związku Strzeleckiego „Strzelec” im. Józefa Piłsudskiego, jak również kilkudziesięciu kawalerzystów w mundurach 20. Pułku Ułanów z Leżajska. Jak zwykle przybyło kilkudziesięciu Polaków ze Lwowa, oraz paruset miłośników Kresów z Polski. Na rowerach przyjechało z Przemyśla kilkunastu uczestników Rajdu Zadwórzańskiego, organizowanego od trzech lat przez Stanisława Szarzyńskiego, prezesa Stowarzyszenia Pamięci Polskich Termopil i Kresów.
Uczestniczyli też, jak co roku, krewni zadwórzańskich bohaterów: 99-letnia Maria Mirecka-Loryś z Chicago, której brat Bronisław jako jeden z 12 obrońców Zadwórza uszedł z życiem i później jako ksiądz do końca potajemnie służył tutejszym rodakom. Obecny był również Andrzej Zajączkowski z Warszawy, którego dziadka brat, kpt. Bolesław Zajączkowski, do końca bohatersko dowodził obroną, by ostatnią kulą odebrać sobie życie.
„Jesteśmy tu na ziemi świętej”
Mszę świętą w intencji poległych polskich bohaterów koncelebrowali księża z Ukrainy i Polski pod przewodnictwem wikariusza generalnego archidiecezji lwowskiej ks. Józefa Pawliczka. Ten wywodzący się z diecezji katowickiej duchowny w homilii mówił o ojczyźnie: to „kraj mego pochodzenia, miejsce życia i pracy moich rodziców i dziadków, okupione ich potem, a nieraz i krwią; to język, literatura, obyczaje. Ojczyzna to ziemia, na której spełniają się Boże zamiary wobec mojego narodu. Dlatego ziemia ojczysta jest dla nas ziemią świętą. I jesteśmy tu na ziemi świętej, na ziemi, która została uświęcona krwią polskich żołnierzy (…), którzy zginęli po to, byśmy my mogli żyć jako wolny naród”.
Było ich 330 – zginęło 318
17 sierpnia 1920 r. pod Zadwórzem, po całodniowej walce młodych ochotników lwowskich z kilkutysięczną konną armią Budionnego i odparciu sześciu ataków wroga, gdy nie starczyło już amunicji, spośród 330 obrońców drogi kolejowej do Lwowa – zginęło 318.
Andrzej Kunert, sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, w swoim wystąpieniu wspomniał m.in. jednego z młodych obrońców Zadwórza: „Już 18 września 1920 r. trumny ze zwłokami zidentyfikowanych z imienia i nazwiska siedmiu poległych tutaj pochowano na cmentarzu we Lwowie, w kwaterze nr 1. Nazajutrz »Kurier Lwowski« opublikował wiersz jednego z nich, napisany trzy lata wcześniej, a w nim słowa skierowane do zniewolonej jeszcze wtedy Polski: »Bo może krwi mej ofiara uboga, Twe zmartwychwstanie wyprosi u Boga, Matką mi jesteś, bo dałaś mi życie, więc Ci je teraz oddaję w pokorze«. Autorem tych proroczych słów był poległy pod Zadwórzem jeden z tych 318, podchorąży Władysław Malinowski, rocznik 1894, student Wydziału Architektury Politechniki Lwowskiej, poeta i artysta malarz, który bił się o Lwów już od listopada 1918 r. Pośmiertnie mianowany porucznikiem. Jego pradziad Ignacy Malinowski, uczestnik Powstania Listopadowego razem z trzema synami, zmarł w 1865 r. w rosyjskim więzieniu w Sandomierzu



zawartość zablokowana

Autor: Jacek Borzęcki


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się