WARTO MIEĆ DOBRYCH PRZYWÓDCÓW

SUWERENNOŚĆ JEST MOŻLIWA

Numer 104 - 12.01.2012Reportaż

Gdy tzw. autorytety wciąż przypominają, że Polska to brzydka panna na wydaniu, gdy nasz rząd i jego ministrowie, pod hasłem europejskiej solidarności, popierają każdy pomysł UE, nawet gdy godzi w naszą suwerenność i nasze interesy, zwróćmy uwagę, jak inne narody Europy i ich przywódcy prowadzą swoją polityczną grę. Przyglądając się sytuacji naszego kraju w Europie i temu, jak radzą sobie przywódcy Polski, warto pokusić się o porównanie z sąsiadami, szczególnie tymi, którzy grają w politycznej Lidze Mistrzów, lub tymi, którzy mając znacznie mniejszy od nas potencjał demograficzno-polityczny, świetnie potrafią zadbać o swoje interesy. Wśród tych pierwszych są Niemcy i Rosja, wśród drugich – Czechy i Węgry.

Cesarzowa Europy

Kanclerz RFN Angela Merkel trafiła ostatnio, tuż przed Bożym Narodzeniem, na okładkę amerykańskiego „Newsweeka”, co politykom europejskim zdarza się rzadko, a polski konserwatywny dwumiesięcznik określił ją z niewielką tylko przesadą mianem „cesarzowej Europy”. Możemy jej nie lubić, bo Polskę traktuje instrumentalnie i ponad naszymi głowami od lat konsekwentnie dogaduje się z Moskwą. Ale trzeba przyznać, że Berlin ma sprawnego, twardego przywódcę, potrafiącego umiejętnie wykorzystać Unię Europejską dla niemieckich interesów politycznych i ekonomicznych. Ba, Merkel nawet światowy kryzys umiała potraktować jako wygodny pretekst do zwiększenia kontroli krajów UE przez jej państwo. Temu przecież służyły decyzje ostatnich szczytów Unii w Brukseli. Niemcy namawiają, i to skutecznie, inne kraje, aby podporządkowały się europejskim regułom gry, ale jak coś uzgodnionego w ramach UE jest dla nich niekorzystne, po prostu odmawiają realizacji wcześniejszych postanowień. Tak było kiedyś z przekraczaniem limitów inflacji i pomocą państwa dla rodzimego przemysłu (choćby stoczniowego i motoryzacyjnego), tak jest dziś z pakietem klimatycznym, który dla Berlina istnieje tylko na papierze. Oczywiście RFN ma największy w Unii potencjał polityczno-demograficzno-gospodarczy − ale potrafi wykorzystać to dzięki silnemu przywództwu i mocnemu liderowi. Różnica między Merkel a Tuskiem polega na tym, że ona zabiega o silną pozycję własnego państwa na arenie międzynarodowej – co buduje zresztą jej pozycję personalną – a on tylko o europejskie pochwały dla siebie. Poklepanie po ramieniu też mu wystarczy.

Powrót cara

Rosja jest dzisiaj – i nie tylko dzisiaj – rywalem, a nawet wręcz przeciwnikiem Polski. Trudno jednak odmówić byłemu i przyszłemu prezydentowi Federacji Rosyjskiej Władimirowi Putinowi skuteczności w walce o interes własnego kraju. Odziedziczył Rosję po alkoholiku Jelcynie niemal w stanie rozkładu. Rządzili nią w praktyce – i rozkradali – oligarchowie. Pozycja międzynarodowa Moskwy wyraźnie spadła. Teraz – niestety (dodam jako Polak) – Rosja odzyskała wpływy w polityce zewnętrznej, zapewniła sobie w praktyce wolną rękę ze strony USA na odbudowę wpływów na terenie dawnego ZSRS. Dodatkowo oligarchowie jedzą Putinowi z ręki – co zwiększa autorytet państwa rosyjskiego w świecie, wreszcie kraj wykorzystał swoje bogactwa naturalne jako oręż polityczny



zawartość zablokowana

Autor: Ryszard Czarnecki


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się