Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Wyjaśnić sprawę inwigilacji prawicy

Dodano: 04/12/2015 - Numer 1286 - 04.12.2015
 fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska
fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska
W ciągu ostatnich siedmiu lat służby inwigilowały polityków Prawa i Sprawiedliwości oraz dziennikarzy mediów opozycyjnych – ujawnia Dorota Kania w najnowszym tygodniku „Gazeta Polska”. – Jeżeli te informacje się potwierdzą, to mamy do czynienia być może z największą aferą dotyczącą inwigilacji dziennikarzy przez służby po 1989 r. – komentuje Wiktor Świetlik z Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP. Schemat działań wymierzonych w prawicę był zawsze taki sam. Składano zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, a następnie prokuratura – cywilna lub wojskowa – zlecała przeprowadzenie czynności w tych postępowaniach ABW, SKW, a od 2009 r. również CBA. W efekcie służby miały możliwość zakładania podsłuchów i prowadzenia obserwacji. – Była to zgodna z prawem inwigilacja, która obejmowała polityków prawicy – mówił informator „Gazety Polskiej”. Śledztwa dotyczyły m.in. Antoniego Macierewicza, Mariusza Kamińskiego i Marka Opioły, historyka Sławomira Cenckiewicza, a także dziennikarzy „Gazety Polskiej”, „wSieci”, „Do Rzeczy” i „Naszego Dziennika”. – Jeżeli informacje ujawnione przez Dorotę Kanię w „Gazecie Polskiej” się potwierdzą, to mamy do czynienia być może z największą tego typu aferą po 1989 r., dotyczącą inwigilacji dziennikarzy czy środowisk intelektualnych przez służby – mówi nam Wiktor Świetlik z Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. – Odpowiednie służby powinny sprawdzić te informacje. Jeżeli okażą się prawdziwe, to jest to materiał nie tylko na komisję śledczą czy śledztwo prokuratorskie, ale i być może postawienie osób odpowiedzialnych przed Trybunałem Stanu. Inwigilacja dziennikarzy i opozycji to bardzo poważne naruszenie wszelkiego rodzaju standardów demokratycznych – komentuje Wiktor Świetlik. Jak mówi z kolei dr hab. Sławomir Cenckiewicz, skala tych czynności była ogromna, bo w inwigilację zaangażowane były obecne służby cywilne i wojskowe. – Przypomnę, że pierwsze fałszywe zawiadomienie do prokuratora okręgowego w Warszawie związane z rzekomym handlem aneksem do raportu WSI – gdzie są wymienione nazwiska [Antoniego] Macierewicza, [Piotra] Woyciechowskiego i [Sławomira] Cenckiewicza – złożył w listopadzie 2007 r. ówczesny p.o. szef ABW płk Krzysztof Bondaryk. To miało uprawdopodobnić popełnienie przestępstwa i uruchomiło całą machinę państwową, w tym machinę służb specjalnych, w stosunku do nas – komentuje w rozmowie z portalem Niezależna.pl Cenckiewicz. (Niezależna.pl)
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze