Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Szybko oswoić się z bólem

Dodano: 10/12/2015 - Numer 1291 - 10.12.2015
fot. Orlenteam.pl
fot. Orlenteam.pl
WYWIAD \ Z ADAMEM MAŁYSZEM ROZMAWIA KRZYSZTOF OLIWA Z każdym kolejnym startem coraz mocniej się przekonuję, że to jest sport, w którym chcę się rozwijać – mówi w rozmowie z „Codzienną” były medalista olimpijski w skokach narciarskich, a obecnie uczestnik Rajdu Dakar. Do najbliższego Rajdu Dakar został niewiele ponad miesiąc. Poprzednia edycja zakończyła się dla Pana sporym rozczarowaniem. Co Pan czuł, kiedy trzeba było wycofać się już na początku ścigania? Niedosyt i to wielki. Przejechałem tylko dwa odcinki, ale trzeba było się z tym pogodzić, a potem nadal dążyć do swoich celów. Była to dla mnie świetna nauka i także motywacja do tego, aby w kolejnych rajdach spisywać się lepiej. W tym roku organizatorzy przygotowali wyjątkowo wymagającą trasę. Da się ją?przejecha? samochodem?  przejechać samochodem? Na pewno będzie bardzo ciężko. Największą trudność widzę jednak w innym aspekcie – nie miałem jeszcze okazji startować na takich wysokościach. Dwa lata temu trasa przebiegała niekiedy na wysokości niemalże 4000 m n.p.m. Bardzo wtedy bolała mnie głowa. Teraz będzie jeszcze wyżej, ale liczę na to, że sobie poradzę. W kolejnej edycji czekają nas aż trzy dni ścigania się na wysokości powyżej 4000 m n.p.m. Rajd Dakar to czternaście dni morderczego ścigania. Jak spędzacie czas pomiędzy odcinkami specjalnymi? Bardzo różnie. Bywa tak, że nie ma czasu na relaks – bo trzeba porozmawiać z mechanikami, inżynierami, sprawdzić, czy wszystko jest w porządku z samochodem, ewentualnie powiedzieć im, co mogłoby funkcjonować lepiej. Poza tym pomiędzy odcinkami ważne są masaże i, to chyba najważniejsze – jedzenie. Przecież przez cały czas jesteśmy w samochodzie, nie mamy możliwości zjedzenia normalnego posiłku. No i trzeba też pomyśleć o odpoczynku, żeby złapać jak najwięcej świeżości przed kolejnym etapem. Faktycznie jest tak, że po przejechaniu całego rajdu obiecuje się samemu sobie, że już nigdy więcej się w nim nie wystartuje? Podczas rajdu takie myśli przychodzą często. Najgorsze są pierwsze trzy dni, kiedy trzeba wejść w tempo ścigania i oswoić się z pierwszymi oznakami bólu. W tym roku startowaliście też w Pucharze Świata. To pomaga w optymalnym przygotowaniu do najważniejszej imprezy? Marek Dąbrowski z Jackiem Czachorem startowali w dziewięciu eliminacjach Pucharu Świata, my w pięciu edycjach maratońskich. To bardzo pomaga przygotować się do Dakaru. Chodzi tu przede wszystkim o oswojenie się z samochodem i nabranie pewnych nawyków, które są nieodzowne podczas samego rajdu. Sam to przerabiałem. Kiedy w Maroku wsiadłem po dość długiej przerwie do samochodu, pierwsze dwa dni były dla mnie bardzo dziwne. Nie mogłem sobie znaleźć tempa. Dopiero potem wszedłem w takie tempo, jakie chciałem. W ORLEN Team wystartują trzy ekipy w samochodach terenowych. Oprócz Pana i Xaviera Panseri także Marek Dąbrowski z Jackiem Czachorem i Jakub Przygoński z Andriejem Rudnickim. Czy jest między Wami rywalizacja o to, kto w drużynie będzie najlepszy? Zawsze jest. Nie ma znaczenia, czy oglądasz się na kolegę z teamu, czy na kogoś innego. Jesteśmy sportowcami i każdy z nas chce wygrywać i zajmować jak najwyższe pozycje. Jeśli chodzi o ORLEN Team to rywalizacja jest bardzo zdrowa. Życzymy sobie jak najlepiej. To dla Pana czwarty Rajd Dakar. Czy czuje się Pan już pewnie, ścigając się po pustyni? Już trochę zdołałem okrzepnąć w Dakarze, bardzo dużo dały mi też występy w Pucharze Świata i rajdach maratońskich. Już nie czuję tremy przed startem, choć zawsze mam w sobie pokorę. Jestem też bardziej obyty z samą imprezą, zawodnikami czy otoczką, która towarzyszy Dakarowi. Na początku, gdy patrzyłem na listę startową, zastanawiałem się, co ja tutaj robię. Przecież w tym rajdzie biorą udział wielcy zawodnicy, ścisły światowy top. Podobne uczucie towarzyszyło mi podczas kariery skoczka. Gdy wchodziłem do Pucharu Świata, też nie mogłem się nadziwić, że przyjdzie mi rywalizować z zawodnikami, których do tej pory znałem tylko z telewizji. Wielka eksplozja Pana talentu nastąpiła niewiele ponad cztery od lata od pierwszego startu w Pucharze Świata w skokach narciarskich. Teraz przed Panem czwarty start w Rajdzie Dakar. Będzie podobnie? Tego nie da się przewidzieć. Gdy w 2001 r. zacząłem odnosić duże sukcesy jako skoczek narciarski, wszyscy, łącznie ze mną, byli zaskoczeni tym faktem. Przecież nie było tak, że mówiłem przed sezonem, że oto nadchodzi mój czas i teraz będę wygrywał ze wszystkimi. Wychodzę z założenia, że najpierw trzeba czegoś dokonać, żeby o tym mówić. Jak będą wyglądały ostatnie przygotowania do Rajdu Dakar? Zamierzam potrenować. Będę chciał jeszcze wsiąść do samochodu, choć oczywiście nie do mojej rajdówki, bo ona już popłynęła do Ameryki Południowej. Przede wszystkim skupię się na formie fizycznej. Motosport to bardzo kosztowna rozrywka. Czy trudno było uzbierać Panu potrzebne fundusze i jak ważna jest dla Pana współpraca z ORLEN Team? W motosporcie tak już jest, że bez względu na to, ile by się miało, to i tak zawsze przydałoby się więcej. Gdybym miał więcej pieniędzy, mógłbym startować we wszystkich eliminacjach Pucharu Świata, jeszcze więcej trenować. Niestety ze względu na koszty jest to mało dostępny sport i bez wsparcia zewnętrznego niewielu może go uprawiać. Czuję się szczęśliwy, że jestem w ORLEN Team i mogę korzystać z tak potężnego wsparcia ze strony największej polskiej firmy. Artykuł powstał we współpracy z ORLEN Team
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze