Wigilia ’81

To nie krew na śniegu tak płonie – Noc jak usta oniemiałe w krzyku. Ponad miastem krążą czerwone – krwawe, krwawe gwiazdy koksowników. Za oknami chrzęści krok patrolu. Strach jak knebel rośnie nam w gardłach. I brak siły, aby wyjść z domu. Brak odwagi, by mówić o zmarłych. Niech tak leżą w sinych świateł błyskach, Całunami brudnych gazet przykryci. Niech czekają – może wyjdzie do nich Chrystus. Może On odważy się krzyczeć... Nam brak sił. I tylko drżąca ręka z trudem świeczkę zapala na oknie. W każdym domu jest teraz cmentarz. W całej Polsce – coraz samotniej.
95%
pozostało do przeczytania: 5%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl

W tym numerze