Res publica

Niegdyś pani Barbara Fedyszak-Radziejowska wyraziła myśl, że przy sposobie funkcjonowania mediów w Polsce najzdrowszą sytuacją z punktu widzenia dobra obywateli i jakości demokracji jest, by… rządziło PiS. Wtedy wszystko jest jasne: media patrzą na ręce władzy, a nie opozycji, a obywatel ma szansę wiedzieć cokolwiek z tego, co się dzieje „tam, na górze”. Wbrew mniemaniu KOD-owców, właśnie dzięki PiS dożyliśmy wspaniałych czasów – rozkwitu zachowań obywatelskich i poprawy jakości demokracji. Przynajmniej teoretycznie, z powodu debaty o charakterze ustrojowym na ulice, z obu stron sporu, wyszło ponad 100 tys. osób. Kanały informacyjne transmitują, i to w przeddzień świąt, relację z obrad sejmowej komisji ustawodawczej, a ludzie to oglądają. Czyż to nie jest spełnienie marzeń tych, co biadolą, i słusznie, nad niską partycypacją obywatelską? Słowo „polityka” pochodzi od greckiego „polis”, miasta+państwa. Polityka zatem to ogół spraw odnoszących się do państwa i społeczeństwa – „publiki”. Stąd „res publica” – republika, czyli rzeczpospolita. W naszej Rzeczypospolitej, w końcówce A.D. 2015 publika żyje i spiera się o politykę. Czy to naprawdę jest zagrożeniem demokracji?
     

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze