Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Zatrzymała ich skrzynia

Dodano: 08/01/2016 - Numer 1312 - 08.01.2016
fot. Orlenteam.pl
fot. Orlenteam.pl
RAJD DAKAR \ POWAŻNA AWARIA DĄBROWSKIEGO I CZACHORA NA IV ETAPIE Dakar wjechał na wysokość 3,5 tys. m n.p.m. i zawodnicy zaczęli narzekać na samopoczucie. Marek Dąbrowski i Jacek Czachor mieli też problem ze skrzynią biegów. Kierowcy ORLEN Team przez jej awarię stracili siedem godzin. Na szczęście udało się im jednak naprawić toyotę hilux i kontynuują rajd. Długo trzeba było czekać na Polaków na mecie IV etapu. Dąbrowski z Czachorem dotarli na metę osiem godzin po zwycięzcy Stéphanie Peterhanselu. Nie doszło jednak do najgorszego, czyli awarii, która uniemożliwiłaby Polakom dalszą jazdę. Dąbrowskiemu i Czachorowi pomogło doświadczenie i zdołali naprawić auto. Ten drugi może nadal chlubić się tym, że ukończył wszystkie Dakary, w których startował, czyli 13. – Na tej wysokości samochód nie miał siły jechać – opowiadał inny z kierowców ORLEN Team, Kuba Przygoński. – Auto było dziś dużo słabsze. Było dość dużo kurzu, co nie jest przyjemne i trudno się wyprzedza rywali. My nie mieliśmy żadnych problemów, jechaliśmy dobrym, szybkim tempem. Samochód jest cały, nie mieliśmy nawet kapcia, więc zostały nam trzy zapasy na jutro – dodał Przygoński, który rywalizację na czwartym etapie zakończył na 18. miejscu, a w klasyfikacji generalnej jest 14. W podobnym tempie jedzie Adam Małysz, który na mecie w San Salvador de Jujuy był 25., a w klasyfikacji generalnej 18. – Auto spisywało się dobrze, choć z powodu rozrzedzonego powietrza w niektórych miejscach trochę słabło – powiedział Małysz. – Niestety problemy miałem ja. Najpierw musieliśmy stanąć za potrzebą. Kazano nam dużo pić podczas przebywania na tych wysokościach. Ze względu na to, że nie było tak ciepło jak zwykle na Dakarze, nie pociłem się tak bardzo i po przejechaniu może kilkudziesięciu kilometrów musieliśmy się zatrzymać. Później, może 100 km przed metą, odczułem wpływ uciążliwej dla organizmu wysokości i zaczęła mnie boleć głowa. Potem zaliczyliśmy jeszcze kolejny postój – postawiliśmy na koła Martina Prokopa, który dachował 20 km przed finiszem – relacjonował kierowca ORLEN Team. Motocyklista ORLEN Team Kuba Piątek do mety dojechał bez przygód. – Odcinek był dość łatwy, jeśli tak można powiedzieć na Dakarze. Długi i bardzo szybki. Były odcinki, nawet po kilkadziesiąt kilometrów, kiedy manetka była do końca zamknięta, choć motocykl jest nieco słabszy na tej wysokości. Najważniejsze, że jest w bardzo dobrym stanie, jedynie zabłocony i zakurzony. Jutro nie powinno być problemów ze sprzętem – powiedział Piątek, który zajął 30. miejsce i w generalce jest 34. Niezadowolony był za to quadowiec Rafał Sonik, który do Jujuy dojechał na 12. miejscu. – Mam problem z uszczelką przy sprzęgle, która przepuszcza olej. Wyciek nie jest duży, ale kapie. Około 450 km pokonałem z duszą na ramieniu – powiedział quadowiec ORLEN Team, który zajmuje siódme miejsce w klasyfikacji generalnej. Podpis Marek Dąbrowski z Jackiem Czachorem jadą dalej fot. orlenteam.pl Artykuł przygotowany przez redakcję we współpracy z Moto Rally
     

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze