Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Największa

Dodano: 20/01/2016 - Numer 1322 - 20.01.2016
Kiedy się patrzy na naszą scenę muzyki rozrywkowej, odnosi się wrażenie, że nie ma chętnych do konfrontacji z cieniami Marka Grechuty, Czesława Niemena jak i z artyzmem wielkiej obecnej-nieobecnej Ewy Demarczyk. Sobotnie 75. urodziny artystki oprócz zwykłej pamięci o kimś, kto wytyczał kanon naszej sztuki, skłoniły do smutnej refleksji, że co prawda mamy wiele pięknych, rozśpiewanych i uzdolnionych wokalistek, jednak czar pryska tam, gdzie muzyka podaje sobie rękę ze słowem sztuka. Zgadzam się, że piosenki się śpiewa, a artystą się bywa. Co jednak sprawia, że kiedy się słucha Demarczyk czy Niemena, ich dokonania nawet po latach nie mają nalotu patyny zmiany mód? Ta muzyka cały czas się broni. Pewnie z tego powodu, że za kompozycjami stali niegdyś kompozytorzy, za tekstami poeci i 
     

20%
pozostało do przeczytania: 80%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze