Wiceszef „GW” straszy w hiszpańaskiej gazecie

Numer 1327 - 26.01.2016Polska


MEDIA Zastępca redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej” Piotr Stasiński na łamach hiszpańskiego lewicowego dziennika „El Pais” straszy przed zakusami Prawa i Sprawiedliwości. Twierdzi, że Beata Szydło może zwrócić się do grup rekonstrukcyjnych, by „użyć ich do obrony interesów rządu”.
Hiszpański „El Pais” w weekendowym wydaniu analizuje sytuację w Polsce. Wśród dziennikarzy z Polski cytowani są w tekście pt. „Witajcie w Kaczystanie” m.in. Tomasz Lis i Piotr Stasiński. „Nie ma rodziny ani przyjaciół, rzadko kiedy opuszcza kraj. Ma tylko władzę, swoją misję i politykę. Jest bardzo niebezpieczny, bo nie ma nic do stracenia oprócz władzy” – mówi o Kaczyńskim Tomasz Lis. „Polska jest jak samolot, za którego sterami siedzi pilot szaleniec. Nikt nie wie, dokąd leci. Pasażerowie, jak wolą: mogą krzyczeć albo się modlić” – dodaje.
Ostatnie słowa Lisa dziennikarz podpisuje, jako „bardzo poważne ostrzeżenie” i oddaje głos wicenaczelnemu „GW”. „Piotr Stasiński, wiceszef »Gazety Wyborczej«, dziennika, który przewodzi opozycji, ostrzega przed »grupami paramilitarnymi«, które mnożą się po kraju. Jest ich 200 000, miłośników broni i mundurów, którzy urozmaicają sobie weekendy, bawiąc się w lasach w wojny. Obawiam się, że Ministerstwo Obrony [Narodowej] postanowi włączyć i użyć ich do obrony interesów rządu” – ostrzega.
Gazeta zamieszcza również głos drugiej strony. Przedstawia opinię Piotra Skwiecińskiego. Pytany o wizję rządzenia według Jarosława Kaczyńskiego, stwierdza, że jego autorytetami są „wielcy przywódcy lat 50., tacy jak Adenauer, De Gaulle, De Gasperi”. „Teraz państwo ma mniej władzy i jest instytucją administracyjną. [Kaczyński] chce przywrócić jego tradycyjną rolę: silnego państwa, które decyduje i egzekwuje. Można się spierać, czy jest to wizja anachroniczna, ale nie jest ona antydemokratyczna. Jego wizja to model zachodni, choć przed zmianami ‘68” – mówi Skwieciński.
Warto pamiętać, że Stasiński, który ostrzega przed wizją zamordystycznych rządów Kaczyńskiego, gdy rządziła koalicja PO-PSL, tak bronił faktu zatrzymania w PKW i umieszczenia za kratkami dziennikarzy: „Niech oni staną przed sądem i powiedzą. Jeżeli brali udział w zadymie i włamywali się do PKW, to powinni za to odpowiedzieć . Ja uważam, że kwalifikacja, którą zastosowano, jest niezwykle łagodna” – mówił rok temu wiceszef „GW”.





Autor: Samuel Pereira