Pretorianie Działoszyńskiego

Trudno nie dziwić się decyzji inspektora Zbigniewa Maja. Przez dwa miesiące kierowania policją był regularnie nękany brutalnymi atakami tych, których miał rozliczyć. Im więcej mówił na temat działań Biura Spraw Wewnętrznych po ujawnieniu afery taśmowej, tym były one brutalniejsze. Ta niewielka, bardzo hermetyczna komórka, która przez lata była tarczą i mieczem gen. Marka Działoszyńskiego, postanowiła go utopić. A to potrafi robić doskonale. Inspektor Maj w TV Republika dwa dni przed dymisją sugerował, że BSW prowadziło wobec niego wątpliwe działania. Wychodząc ze studia, rzucił: „Mam nadzieję, że po tym wywiadzie mnie nie odwołają”. Nie odwołali. Sam zrezygnował, tłumacząc się (zresztą słusznie) dobrem policji. Smutne w tym wszystkim jest także to, że jego następca też będzie musiał
     

90%
pozostało do przeczytania: 10%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze