Chińczycy kupują własne towary

KRYZYS \ SŁABNIE HANDLOWA WYMIANA PEKINU ZE ŚWIATEM

Po fatalnych danych handlowych z Chin gigantyczna wyprzedaż akcji na światowych giełdach, jaka miała miejsce na początku tego roku, przestała już być tajemnicą dla analityków. – Wygląda na to, że zmierzamy w otchłań kryzysu, a reakcja inwestorów wyprzedzała tylko te obawy – uważają analitycy. W pierwszych trzech tygodniach stycznia rynki akcji w Europie, USA, a także Azji straciły na wartości nawet kilkanaście procent. Inwestorzy wyzbywali się akcji, a analitycy szukali przyczyn tych zachowań. Tak panicznej reakcji nie obserwowali od 2008 r. Roland Paszkiewicz, ekonomista CDM Pekao SA, mówił wówczas, że albo reakcja inwestorów jest przesadzona, albo zmierzamy w otchłań kryzysu, może nieporównywalnego do 2008 r., ale bardzo poważnego. Teraz okazuje się, że zachowanie rynku nie było przypadkowe – analizuje portal Money.pl. Chiński urząd statystyczny podał, że import tej największej gospodarki świata spadł o prawie 20 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym, eksport zaś skurczył się aż sześciokrotnie. To już siódmy miesiąc z rzędu spadku chińskiego eksportu i 15. malejącego importu. Informacje o handlu zagranicznym Chin są złe dla głównych partnerów handlowych. Poza Azją najwięksi z nich to Stany Zjednoczone i Niemcy. Sami Amerykanie sprowadzają z Chin rocznie towary warte ok. 40 mld dol., wysyłając tam o połowę mniej. W wypadku całej Unii Europejskiej eksport i import wart jest ok. 55 mld dol. Powiązania z Chinami ma też wielu polskich przedsiębiorców. Choć skala wymiany handlowej jest nieporównywalnie mniejsza niż w wypadku np. Niemiec, to jednak ma znaczenie. Eksport jest co prawda chwilowo w powijakach, ale kwitnie import – na razie tańszy w związku ze spadkiem kursu juana. Pogarszająca się wymiana handlowa ma też ogromny wpływ na statystyki chińskiego PKB. Ten wciąż znajduje się na najniższym od lat poziomie 6,9 proc. W poprzednich latach to głównie eksport oraz lokalne inwestycje zapewniały chińskiej gospodarce dwucyfrowe tempo wzrostu. Zatem zapaść w wymianie handlowej jest dla analityków niepokojąca. W sytuacji, gdy juan jest słabszy w stosunku do dolara, opłacalność sprzedaży towarów za granicę rośnie, tymczasem Chińczycy ograniczają swój eksport. Zdaniem analityków, kilkunastoprocentowy spadek eksportu musi prędzej czy później skutkować obniżeniem produkcji. Spadek importu jest już bardziej zrozumiały, bo juan od lipca 2015 r. do stycznia osłabł do dolara aż o 5,9 proc., więc zakupy za granicą stały się dla Chińczyków droższe. Jednakże skala spadku importu zaskoczyła analityków. Analitycy przyjrzeli się też gospodarce Chin przez pryzmat danych o konsumpcji. Sprzedaż detaliczna zwiększyła się o ponad 11 proc. w porównaniu z danymi z 2015 r. Podobna dynamika utrzymuje się od wielu miesięcy. Nie są to co prawda wzrosty 15-procentowe, jak było w 2012 r., lecz wciąż widać, że Chińczycy nie zmniejszyli swoich zakupów, tylko przerzucają się na rodzime towary. A to nie jest dobrą wróżbą dla światowych partnerów handlowych, którzy zaczynają tracić ogromny rynek zbytu dla swoich wyrobów. (Money.pl, Bankier.pl)
     

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze