Brexit oddalony, lecz ma to swoją cenę

David Cameron oświadczył niedawno: „Nie kocham Brukseli, kocham Wielką Brytanię”. Ten skuteczny polityk potrafi definiować oczekiwania wobec unijnych przywódców. Dziś, z perspektywy ustaleń negocjacji z końca ubiegłego tygodnia wiemy, że widmo Brexitu się oddala, choć nie wiadomo, na jak długo. Znawcy sztuki negocjacji twierdzą, że najlepszą formą rozstrzygnięć sporów jest porozumienie dające poczucie zwycięstwa każdej ze stron. Zarówno przewodniczący Rady Europejskiej, jak i przewodniczący Komisji Europejskiej dali wyraz zadowoleniu z efektów niełatwych rozmów. Także Cameron wskazał konkretne owoce swoich starań: Wielka Brytania ma być wyłączona z dalszego pogłębiania integracji europejskiej. Nie pozostawiono złudzeń imigrantom z państw UE – nie będą dostawali czegoś za nic. Zasady dostępu do systemu świadczeń dla wewnątrzunijnej imigracji będą bardziej restrykcyjne. W tym kontekście warto przypomnieć słowa premiera Henry’ego Temple’a: „Wielka Brytania nie ma wiecznych sojuszników ani wiecznych wrogów: wieczne są tylko interesy Wielkiej Brytanii i obowiązek ich ochrony”.
     

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze