Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Kontroler patrzy przez palce

Dodano: 12/03/2016 - Numer 1367 - 12.03.2016
fot. Krzysztof Sitkowski/Gazeta Polska
fot. Krzysztof Sitkowski/Gazeta Polska
Wysoki urzędnik Służby Celnej, oskarżany przez podwładnych o zaniechania w zwalczaniu korupcji i mobbing, odpowiada za… prawidłową kontrolę na granicach. Robert Torenc trafił do Ministerstwa Finansów 7 grudnia 2014 r. Pełnił obowiązki starszego eksperta Służby Celnej w Departamencie Kontroli Celnej, Podatkowej i Kontroli Gier. Jednak już następnego dnia awansował. Został zastępcą dyrektora tego departamentu. Tak szybki awans za rządów PO-PSL mógłby nie dziwić, gdyby nie to, że Torenc odszedł ze stanowiska dyrektora Izby Celnej w Olsztynie w atmosferze skandalu. Monika Podsiad, szefowa zespołu audytu wewnętrznego w Izbie, przekazała Robertowi Torencowi anonimowe ankiety wypełnione przez celników z przejścia granicznego w Bezledach. Miały się w nich znajdować informacje wskazujące na możliwość korupcji i przemytu na przejściu. Niestety – jak relacjonuje Podsiad – dyrektor nie podjął działań mających na celu wyjaśnienie sprawy. Mało tego, miały zaginąć ankiety świadczące o domniemanych nieprawidłowościach. Szefowa audytu, zamiast zostać nagrodzona, popadła w tarapaty. – Byłam poniżana wobec pracowników – mówi „Codziennej”. Dodaje, że rzucano na nią nieuzasadnione podejrzenia. Na przykład Wydział Kontroli Wewnętrznej zwrócił się do władz gminy, na terenie której mieszkała, sugerując, że Podsiadowie (mąż pani Moniki jest również celnikiem) pobierają nienależnie dodatek mieszkaniowy. Wszczęto wobec niej postępowanie dyscyplinarne. Pani Monika przypłaciła mobbing chorobą. Jednak nie odpuściła. Skierowała sprawę do sądu. Podczas rozprawy mówiła o zaginionych ankietach sugerujących możliwość popełnienia korupcji i przemytu na granicy. Podobne zeznania składali również świadkowie. Jednak sąd pominął ten aspekt sprawy. Podsiad wygrała. Skarb państwa miał jej zapłacić ponad 30 tys. zł odszkodowania. Jednak apelację od orzeczenia wniosła Prokuratura Rejonowa Olsztyn-Południe. – Nigdy podczas mojej długoletniej praktyki nie wydarzyło się, żeby prokurator wniósł apelację w procesie cywilnym. Fakt, że pomija wątek korupcyjny, o którym mówili świadkowie, może być odczytany, jakby chciał chronić dyrektora – ocenia pełnomocnik Moniki Podsiad mec. Lech Obara. Obecnie trwa proces apelacyjny. Sprawą Podsiad i domniemanej korupcji zainteresowała się ówczesna posłanka PO Lidia Staroń. – Rozmawiałam z celnikami oraz byłymi pracownikami Izby. Wielu z nich mówiło o działaniach korupcyjnych. Rozmowy z nimi nagrywaliśmy – mówi. O problemach informowała resort finansów. Jednak nie było żadnej reakcji. – Robert Torenc był w bardzo bliskich relacjach z ówczesnym wiceministrem finansów, szefem Służby Celnej Jackiem Kapicą – mówi była posłanka PO, a obecnie niezależna senator Lidia Staroń. Kapica odszedł, a Torenc został. Przez pewien czas nawet był wyznaczony do kierowania pracami Departamentu Kontroli Celnej, Podatkowej i Kontroli Gier MF. „Codzienna” zwróciła się do resortu finansów o wyjaśnienie w tej sprawie. Wydział Obsługi Medialnej poinformował, że do czasu zakończenia postępowania apelacyjnego przed sądem ministerstwo nie może zajmować stanowiska. Poprosiliśmy również o komentarz dotyczący podejrzeń o korupcję i zaniechania dotyczące przeciwdziałania temu zjawisku na przejściu w Bezledach. I w tym wypadku Wydział Obsługi Medialnej odmówił komentarza. Bez echa pozostała również nasza prośba o kontakt z dyrektorem Robertem Torencem.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze