Państwa OPEC nie dojrzały do porozumienia

WYDOBYCIE \ Producenci ropy naftowej szukają sposobów na podwyższenie cen surowca. W tym celu planują zamrożenie wydobycia. Do porozumień nie kwapi się Iran, który po sankcjach nie osiągnął jeszcze pełnych mocy produkcyjnych. Również Rosja, chcąc ratować budżet, stale zwiększa wydobycie. Jeszcze kilka miesięcy temu producenci ropy naftowej, walcząc o zachowanie udziałów w rynku, utrzymywali bardzo wysokie wydobycie ropy. Od czasu, gdy cena ropy spadła poniżej 30 dol. za baryłkę, coraz częściej można było usłyszeć, że są gotowi do interwencji. Takie wypowiedzi umożliwiały ustabilizowanie cen i zyskanie na czasie. Teraz uznano, że przyszedł czas na realne zmiany, dlatego na 17 kwietnia w Doha zaplanowano spotkanie członków OPEC oraz producentów ropy spoza OPEC. Temat dołujących cen surowca z pewnością zdominuje dyskusje. Na szczycie podjęta ma zostać decyzja o zamrożeniu wydobycia na średnich poziomach uzyskanych w styczniu, co pozwoliłoby na poprawę sytuacji na globalnym rynku. Wiele wskazuje na to, że takiej zgody może jednak nie być. Arabia Saudyjska, choć ograniczyła nieco podaż ropy, stawia warunek, że do umowy o zamrożeniu produkcji muszą przystąpić wszyscy gracze na rynku. Iran z kolei zapowiedział, że dołączy do rozmów, jeśli osiągnie dzienne wydobycie na poziomie 4 mln baryłek, wcześniej też stawiał podobne warunki. Tymczasem obecnie dzienne wydobycie w tym kraju znajduje się na poziomie 3,3 mln baryłek. Wydobycie zwiększa także inny członek OPEC – Irak, drugi producent ropy w kartelu. – Myślę, że to jeszcze nie jest moment na porozumienie. Państwa OPEC jeszcze nie dojrzały do tego, aby ograniczyć produkcję – komentuje dla „Codziennej” ekspert rynku Tomasz Chmal. – Na razie to jest próba testowania odporności każdego na tak niskie ceny i próba sprawdzenia, komu szybciej puszczą nerwy, kto szybciej się wycofa – dodaje ekspert. Z kolei rosyjski minister ds. ropy naftowej Aleksander Novak zapowiedział, że Rosja będzie ustalała stanowisko z Arabią Saudyjską jeszcze przed spotkaniem. Ma nadzieję, że ewentualne porozumienie będzie trwałe, chociaż uważa też, że nadprodukcja ropy nie powinna być przeszkodą w zawarciu porozumienia. Jego stanowisko może wynikać z faktu, że Rosja stale zwiększa wydobycie. W marcu wzrosło ono o 0,3 proc. – do prawie 11 mln baryłek dziennie i jest to najwyższy poziom od 30 lat. Obserwatorzy branży naftowej uważają, że dla Rosjan zamrożenie poziomu produkcji będzie raczej niemożliwe. Duże koncerny, jak Rosnieft, Gazprom i Łuk­oil niechętne są zmniejszaniu wydobycia, mniejsze spółki zaś ciągle je zwiększają. – Jest to próba pokrycia potrzeb budżetowych – komentuje Tomasz Chmal. – Większa ilość ropy przy niskiej cenie powoduje, że wpływy do budżetu są w jakiś sposób ratowane. Jeżeli kiedyś sprzedawano za cenę ponad 100 dol. za baryłkę, a teraz po 40, to najprostsza logika podpowiada, aby wydobywać więcej – dodaje Chmal. Nacisk na zgodę Iranu oraz małe szanse na ograniczenie produkcji w Rosji oznaczają, że porozumienie w Doha wisi na włosku, o ile szczyt w ogóle dojdzie do skutku. Część analityków uważa też, że ograniczenie wydobycia – nawet przez wszystkich producentów na globie – do poziomu ze stycznia nie wspomoże cen, bo nie zdejmie nadpodaży z rynku.
     

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze