reklama


Paweł Wojciechowski: Mam dość mielonki

MISTRZ ŚWIATA W SKOKU O TYCZCE ZAPOWIADA WALKĘ O ZŁOTY MEDAL NA IGRZYSKACH

Numer 117 - 27.01.2012Sport

Jestem bardzo ambitną osobą i uwielbiam wygrywać. To, że jestem mistrzem świata, niewiele zmienia. Zawsze celuję jak najwyżej. Nie powiem, że jadę tam walczyć o miejsce w pierwszej szóstce. Chcę zdobyć złoto – z PIOTREM WOJCIECHOWSKIM, mistrzem świata w skoku o tyczce, rozmawia KRZYSZTOF OLIWA.

W grudniu podczas treningu złamał Pan kość jarzmową. Bardzo utrudniło to Pana przygotowania?

Po wyjściu ze szpitala było naprawdę kiepsko, ale najgorsze dla sportowca jest leżenie w łóżku. To już mam za sobą. Straciłem trochę czasu, ale najbliższe dwa tygodnie to powinien być wystarczający okres, aby zacząć skakać 5,50 m i wyżej.

Przybyło Panu kilogramów?

Mimo że leżałem plackiem przez 14 dni, nie przytyłem. Przez cały czas jadłem mielonkę, więc nie było mowy o jakimkolwiek tyciu. Wyszedłem nawet ze szpitala ciut-ciut lżejszy.

Smakowała Panu ta mielonka?

Obrzydliwość (śmiech). Z wielką ulgą przyjąłem zmianę jadłospisu. Pedros Cup będzie praktycznie jedyną okazją, aby zobaczyć Pana w hali.
Sezon halowy traktuję ulgowo. Nie mam w planie startów na halowych mistrzostwach świata. Priorytetem są igrzyska olimpijskie. Wszystko podporządkowaliśmy przygotowaniom do Londynu. Pedros Cup to jedyny mityng w hali, w którym wystąpię – tak wygląda sytuacja na dziś, ale nie wykluczam, że coś jeszcze może się zmienić



zawartość zablokowana

Autor: Krzysztof Oliwa


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama








#DziękujeMyZaOdwagę
reklama