reklama


Zagłosuję przeciwko ACTA

ROZMOWA „CODZIENNEJ”

Numer 117 - 27.01.2012Świat

Przyjęcie ustaw, które zmiękczyłyby ACTA, jest niemożliwe. Umowa wyraźnie zobowiązuje dostawców internetu do współpracy z władzami – z ANDREIEM KOROBEINIKIEM, parlamentarzystą z Estońskiej Partii Reform, założycielem estońskiego Facebooka i portalu Rate.ee, rozmawia OLGA ALEHNO.

Dlaczego Estonia nie podpisała umowy ACTA?

W Estonii nadal trwa debata, czy nasz kraj powinien podpisywać to porozumienie. Zdaniem części analityków dokument w obecnym kształcie jest mało klarowny i rodzi wątpliwości natury prawnej. Może się np. okazać, że podpisanie umowy wymusi zmiany w estońskim prawie i wprowadzi cenzurę.

Jednocześnie ci, którzy jeszcze niedawno opowiadali się za podpisaniem ACTA, teraz argumentują, że estońskie prawo już dziś jest dość surowe i nie ma sensu go zaostrzać. Jeżeli podpisanie ACTA nie pociągałoby za sobą konieczności zmian prawnych, nie byłoby żadnego problemu. Tylko że może się okazać, iż kraje, które są sygnatariuszami umowy, będą musiały dostosować do ACTA swoje prawo i np. uchwalić ustawę ograniczającą wolność dostawców internetu. To jest niebezpieczeństwo, z którego wiele osób niestety nie zdaje sobie sprawy. Uważam, że warto ludziom uświadomić, jakie zagrożenia mogą się kryć w umowie ACTA. Gdyby bowiem zapytała pani na ulicy przypadkowego Estończyka, co to jest ACTA i o co w niej chodzi, toby odpowiedział, że pierwsze słyszy



zawartość zablokowana

Autor: Olga Alehno


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama








#DziękujeMyZaOdwagę
reklama