Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Kto oszczędza na energii odnawialnej

Dodano: 11/05/2016 - numer 1416 - 11.05.2016
ENERGETYKA \ Elektrownie wiatrowe w Polsce mają już niemal 5,5 tys. megawatów (MW) mocy, czyli o 4 proc. więcej niż wynosi łączna moc elektrowni Bełchatów. Teoretycznie wiatraki mogłyby zapewnić prawie połowę godzinnego krajowego zapotrzebowania na prąd, bo np. w marcu tego roku spadło ono do 12 tys. MW. Jednak to tylko teoria, bo wydajność wiatraków sporadycznie przekracza 85 proc. ich zdolności. Gdy przestaje wiać, dostawy spadają nawet do 2 proc. mocy zainstalowanej. Wtedy za dostarczanie prądu odpowiedzialne są wszystkie, także najstarsze i najmniej oszczędne elektrownie węglowe. W lutym 2016 r. zużyliśmy o 260 GWh energii więcej, niż wyprodukowaliśmy we wszystkich elektrowniach w Polsce. Braki uzupełniono zakupami za granicą. – Odbiorcy przemysłowi w Polsce płacą łącznie za energię elektryczną i subsydia do energetyki odnawialnej mniej niż do niedawna płacili za sam prąd. Przemysł energochłonny stał się właśnie jednym z głównym beneficjentów rozwoju OZE. Tracą na tym jednak elektrownie konwencjonalne – twierdzi Bartłomiej Derski, współtwórca portalu Wysokienapiecie.eu. Jego zdaniem, koszty rozwoju energetyki odnawialnej w postaci dopłat za energię ponoszą głównie sektor usług i gospodarstwa domowe. Podobny mechanizm działa w Niemczech, które najmocniej w Europie dotują energetykę odnawialną. Jednak dla niemieckiej gospodarki wsparcie energetyki wiatrowej stało się nie tylko impulsem do inwestycji w nowe technologie, ale przysporzyło 360 tys. nowych miejsc pracy. Jednocześnie rozwój OZE w Niemczech przyniósł też najwyższe w Europie ceny energii dla gospodarstw domowych. Na koniec ubiegłego roku były o mniej więcej 40 proc. wyższe niż średnia w Unii Europejskiej. Nadal też 43 proc. energii produkowanej za Odrą pochodzi z węgla brunatnego i kamiennego. Ten ostatni Niemcy sprowadzają z zagranicy. Mimo to rachunki za energię stanowią 5 proc. obciążeń gospodarstw domowych w Niemczech, natomiast w Polsce sięgają 10 proc. i są jednymi z najwyższych w Europie. Według najnowszej koncepcji Ministerstwa Energii, właściciele odnawialnych źródeł energii nie powinni już sprzedawać prądu według wysokich taryf gwarantowanych, ale zużywać go na własne potrzeby. W zamian uzyskają 70-proc. zniżki, gdy z powodu niekorzystnej pogody zechcą zaczerpnąć z sieci brakujący im prąd. Dotyczy to jednak tylko instalacji o mocy do 7 kW. Więksi producenci mają dostać 50 proc. zniżki, natomiast posiadacze eko-elektrowni sfinansowanych ze środków publicznych tylko 35 proc. Monika Morawiecka, dyrektor zarządzająca Polskiej Grupy Energetycznej, uważa, że źródła odnawialne należy tworzyć najtaniej jak się da i preferować krajowe rozwiązania. Jej zdaniem, myśląc o rozwoju energetyki odnawialnej, trzeba zastanowić się, jaką wartość dodaną dają gospodarce. Tymczasem z wyjątkiem instalacji do spalania biomasy większość technologii niezbędnych do rozwoju OZE kupować trzeba za granicą. Dyrektor Morawiecka przypomina, że przez ostatnie osiem lat Niemcy zainwestowali w odnawialne źródła energii ponad 120 mld euro. Polska energetyka odnawialna zaczęła się rozwijać później, gdy ceny urządzeń spadły, ale wciąż rozwój małych elektrowni odnawialnych jest dla nas zbyt kosztowny.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze