Biało-czerwoni gotowi na Rio

Fot.Tomasz Hamrat/Gazeta Polska
Fot.Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

LEKKOATLETYKA \ PRAWIE WSZYSCY ZAWODNICY GRUPY SPORTOWEJ ORLEN WYPEŁNILI MINIMA OLIMPIJSKIE

Zawodnicy Grupy Sportowej ORLEN szykują się do walki o medale podczas igrzysk w Rio de Janeiro. Nasi reprezentanci w dyscyplinach rzutowych zdążyli już udowodnić, że są w wysokiej formie i dominują na światowych listach. Na dobry wynik w Rio ciężko pracują także biegacze z GSO. „Codzienna” sprawdziła, którzy ze sportowców sponsorowanych przez ORLEN są już gotowi do walki o medale w Brazylii. Tomasz Majewski (pchnięcie kulą) Już w swoim pierwszym starcie w nowym, ostatnim w karierze sezonie zapewnił sobie kwalifikację do igrzysk. Dwukrotny mistrz olimpijski w połowie maja podczas mityngu Diamentowej Ligi w Szanghaju pchnął kulę na odległość 20,76 m i zajął czwarte miejsce w bardzo mocno obsadzonym konkursie (minimum na Rio wynosiło 20,50 m). W kolejnym swoim starcie podczas zawodów Zlatá Tretra w Ostrawie pchnął kulę na odległość 20,84 m. Podczas tych zawodów mistrz olimpijski z Pekinu i Londynu zajął drugie miejsce, przegrywając ze swoim następcą – 19-letnim Konradem Bukowieckim, który uzyskał 21,01, bijąc rekord świata juniorów na otwartym stadionie. Piotr Małachowski (rzut dyskiem) Sezon rozpoczął znakomicie od zwycięstw w dwóch mityngach Diamentowej Ligi. Wicemistrz olimpijski z Pekinu w Dausze wygrał wynikiem 68,03 m, który otwiera tegoroczną listę najlepszych rezultatów na świecie. Uzyskał też minimum olimpijskie. W kolejnych zawodach cyklu w Rabacie w ostatni weekend świata uzyskał wynik 67,45. Małachowski zwyciężył w drugich zawodach tego cyklu i prowadzi w klasyfikacji generalnej. Kibiców mogą cieszyć wyniki, ale niepokoją pogłoski o kontuzji kolana. – Nie jest tak źle. Trochę mnie pobolewa, ale nie jest to na tyle groźne, żebym musiał przerywać trening czy starty – bagatelizuje uraz Małachowski. Anita Włodarczyk (rzut młotem) Najpierw wygrała mityng w Ostrawie wynikiem – 78,54 m, kilka dni później w Halle rzuciła jeszcze dalej – 79,48 m. To najlepszy w tym roku wynik na świecie. Na każdych zawodach Polka wyprzedza rywalki o kilka metrów. Jeśli nie zdarzy się żaden wypadek losowy, Włodarczyk może już szykować w swojej gablocie miejsce na złoty medal igrzysk w Rio. Paweł Fajdek (rzut młotem) Dwukrotny mistrz świata idzie w tym sezonie jak burza. Podobnie jak Włodarczyk najpierw zdeklasował rywali w Ostrawie (80,66 m), potem w Halle (80,39 m). Był to już 22. z kolei konkurs wygrany przez Fajdka! Ostatni raz przegrał 14 marca 2015 r. z Węgrem Krisztiánem Parsem. Podobnie jak w wypadku Włodarczyk, tylko jakiś kataklizm może pozbawić go w Rio de Janeiro złotego medalu. Adam Kszczot (bieg na 800 m) Jedyny zawodnik Grupy Sportowej ORLEN, który nie ma jeszcze wypełnionego minimum olimpijskiego. Stało się to przez zupełny przypadek. Kszczot w weekend miał startować w Diamentowej Lidze w Rabacie, ale nie dotarł do Maroka, bo nie zabrał na lotnisko paszportu… Dziś już z odpowiednim dokumentem w kieszeni biegacz wylatuje do Eugene w stanie Oregon, żeby na kolejnych zawodach diamentowego cyklu wywalczyć kwalifikację do igrzysk w Rio. Wynosi ona 1:46.00 i polski biegacz nie powinien mieć najmniejszych problemów z jej uzyskaniem. W Rabacie Kszczot celował w wynik 1:44.50. Teraz podobny rezultat chce uzyskać 29 maja w Eugene. Marcin Lewandowski (bieg na 800 m) W pierwszym w sezonie starcie podczas Diamentowej Ligi w Rabacie biegacz Zawiszy Bydgoszcz zajął czwarte miejsce z czasem 1:45.76. Mistrz Europy z Barcelony (2010 r.) wypełnił minimum olimpijskie. Lewandowski do Afryki poleciał prosto ze zgrupowania w Font Romeu. Był to jego pierwszy start od 6 października zeszłego roku. Po raz pierwszy w karierze odpuścił sezon halowy, żeby przygotować się lepiej do igrzysk w Rio de Janeiro. Henryk Szost (maraton) Minimum olimpijskie 2:12.30 wypełnił już wiele miesięcy temu. Sezon rozpoczął od niespodziewanej przegranej w ORLEN Warsaw Marathon z Arturem Kozłowskim. Były to jednocześnie mistrzostwa Polski w maratonie. Szost do tej pory w Polsce był bezkonkurencyjny – trzy tytuły mistrzowskie, w tym dwa z rzędu w 2014 i 2015 r., ale po biegu w Warszawie (czas 2:12.40), mimo porażki z polskim kolegą, był zadowolony, bo udało mu się pokonać rywali z Kenii i Etiopii. – Jestem na dobrej drodze do Brazylii. Artur wygrał ze mną w maratonie pierwszy raz. Stosowaliśmy odmienną taktykę. On do połowy dystansu trzymał się tyłu, na półmetku miał czas o minutę gorszy od czołówki. Zachował jednak siły na finisz. Natomiast ja biegłem na czele. Byłem najwyższy w stawce, 1,86 m wzrostu, cała nawałnica szła na mnie, a niscy Kenijczycy wozili się za plecami – tłumaczył swoją przegraną dziewiąty maratończyk igrzysk w Londynie (najlepszy z Europejczyków). Anita Włodarczyk, Paweł Fajdek i Usain Bolt – sami faworyci igrzysk w Rio |fot. Tomasz Hamrat/Gazeta Polska Artykuł przygotowany we współpracy z Polskim Związkiem Lekkiej Atletyki
     

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze