Ofensywa prof. Czarnka. Prof. Cenckiewicz dołączył do jego zespołu
„Prof. Sławomir Cenckiewicz wzmocni ofensywę Przemysława Czarnka przeciwko koalicji 13 grudnia” – ustaliła TV Republika. „Wobec bezprawnych działań rządu Donalda Tuska, który nie szanuje...
Każda niemal sfera życia, jak czytamy w „Gazecie Polskiej”, poddawana była ścisłej kontroli. Okazuje się, że szpicle upodobali sobie w szczególności Uniwersytet Warszawski – centrum nauki i życia duchowego narodu. Głównym zaś „szpiegiem uniwersyteckim” był Henryk Mackrott, który poszedł w ślady ojca – fryzjera i osobistego informatora cesarzewicza Konstantego. Zyskał zaś takie zaufanie wśród akademików, iż wybrano go do odśpiewania rewolucyjnej pieśni wymierzonej w tyranów i szpiegów. Mackrott pozostawił po sobie aż kilkadziesiąt tomów raportów, które sporządzał po francusku, na gustownych różowych arkusikach, pięknym kaligraficznym pismem. Teatr natomiast opanowany został przez agentów pracujących dla Rożnieckiego i Lubowidzkiego, którym wypłacano za każdy w nim pobyt 2 złp, w tym fundowano bilet na przedstawienie. Szpiedzy przenikali też do kręgów wojskowych. Ukryci w oberżach i bilarach podsłuchiwali rozmowy żołnierzy, by ich treść powtórzyć potem naczelnemu wodzowi. „Myśli obywatelskich szukano nawet w kloakach” – czytamy w dzienniku z 24 stycznia – czego dowodem był donos złożony Mackrottowi 19 października 1830 r. W publicznej toalecie odnotowano wówczas podejrzaną rozmowę dwóch mężczyzn: „Czy mówiłeś z Józefem i Karolem? Nie. To nic nie znaczy, że te hultaje nas się boją. Gdy się przekonają, że to nic, będą się mieli za bezpiecznych, a my swojego dokażemy, lecz mnie chodzi tylko o jednego pułkownika. Trzeba czekać na odpowiedź z Poznania”.
Obiektem wzmożonej obserwacji tajnej policji stało się miejsce pochówku Stanisława Staszica, wielkiego uczonego, społecznika i patrioty, któremu po śmierci Polacy oddawali cześć na warszawskich Bielanach. Na jego „niebezpieczny dla despotyzmu” grób pielgrzymowała młodzież akademicka, duchowieństwo, urzędnicy, wojskowi… Spotkać tu można było znane osobistości, m.in. ministra sprawiedliwości Ignacego Sobolewskiego, bp. Edwarda Czarneckiego, romantycznego krytyka Maurycego Mochnackiego czy artystkę dramatyczną Teresę Palczewską. Ale despota czuwał, by grobowiec wielkiego Polaka nie stał się obiektem narodowego kultu. Oto z „Gazety Polskiej” dowiadujemy się, że Mackrott obmyślił jedną z najohydniejszych intryg szpiegowskich, wysyłając na Bielany swojego agenta…



