Polska w Brexicie

Z punktu widzenia Londynu Brexit oznacza powrót do dwu tradycyjnych formuł brytyjskiej polityki: zasady „zagrożenia zawsze należy przekuwać w szansę” oraz strategii nakazującej utrzymywanie – z pozycji Wyspy wobec Kontynentu – stosownego dystansu z jednoczesnym systematycznym osłabianiem pozycji najsilniejszego kontynentalnego państwa. To dobry dla Londynu moment przestawienia zwrotnicy, bo to nie David Cameron jest winny Brexitu, lecz Angela Merkel z François Hollande’em i całą plejadą eurokratów z Junckerem, Timmermansem i Tuskiem na czele. W ich wykonaniu UE przestaje być – drugim po NATO – realnym gwarantem bezpieczeństwa Europy. Stąd odpowiedzią na Brexit powinien stać się najbliższy, udany szczyt NATO w Warszawie, z decyzją o realnym zwiększeniu wojskowej obecności USA w Europie Środkowo-Wschodniej. Brexit zatem oznacza dla Londynu poszerzenie pola manewru wobec Berlina i Brukseli. I skoro na to się zdecydował – w dziele osłabiania pozycji Niemiec na kontynencie europejskim – będzie potrzebował sprzymierzeńców. Tu pojawia się szansa dla Polski. A to, po Brexicie, stanowi dla Warszawy mocną kartę przetargową w rozgrywce z Berlinem i berlińską Brukselą.
     

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze