Dedykowane Bronisławowi K.

fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska
fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

„Kwestionowanie uczciwości wyborów to odmęty szaleństwa” – mówił w 2014 r. Bronisław Komorowski, wówczas prezydent, gdy lawinowo napływały z kraju dowody o sfałszowaniu wyników wyborów samorządowych. Ich beneficjentem stał się PSL – partyjka, dla której poparcie błąkało się w sondażach w okolicach zera. Wyborów nie powtórzono, bo na wysokości zadania stanęli broniący interesów III RP sędziowie Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego. Wzorce, jak zdusić protesty wyborcze, brali z lat wcześniejszych, kiedy kwestionowano wyniki elekcji parlamentarnych i prezydenckich w co najmniej dyskusyjnych okolicznościach wygranych przez PO, i z 1995 r., gdy zwyciężył Aleksander Kwaśniewski, fałszujący obwieszczenie wyborcze dotyczące jego wykształcenia. Tak, nikt z sędziów nie odważył się pisnąć,
     

69%
pozostało do przeczytania: 31%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze