Zagubiona na moście

Numer 123 - 03.02.2012Kultura

Trafiła na trudne czasy. Zostaną po niej wiersze. Paliła sporty, fascynowała się boksem. Nie przeceniała swojej osoby. Skomplikowana jak nasza powojenna historia. Zapętlona, nadwrażliwa. Mająca swoje słabości. I ciekawe świata serce, które można odnaleźć w jej najlepszych utworach.

Umarła noblistka. Pozostawiła po sobie mnóstwo wierszy. Sama sobie napisała epitafium: „Tu leży staroświecka jak przecinek/autorka paru wierszy”. Pisała o kotach, mostach, gestach – o ludziach i świecie, jaki ich otacza. Dziwna to była kobieta, dziwna była jej twórczość, ale polska scena artystyczna na pewno zubożała po śmierci Wisławy Szymborskiej.

Poznałem ją jeszcze w czasach Podziemia. Polubiliśmy się od razu. Paliliśmy sporty i mogliśmy pogadać o boksie. Była przewodniczącą jury naszego konkursu na „brulion literacki”. Kłóciliśmy się wiele godzin, kto ma być pierwszym laureatem. Przeważyło jej zdanie. I miała rację.

Jej spuścizna to w sumie około 300 wierszy. Pisała żartobliwe i zabawne limeryki, przede wszystkim jednak tworzyła niezmiernie ważne wiersze, jak chociażby utwór „Ludzie na moście”. Jednak jej Nobel był zamiast. Pewnie o tym wiedziała. Wtedy już nie rozmawialiśmy. Ciekawe, co czuła, wiedząc, że najważniejszą nagrodę literacką na świecie powinien wtedy zamiast niej dostać Zbigniew Herbert



zawartość zablokowana

Autor: Robert Tekieli


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się














#DziękujeMyZaOdwagę
reklama