Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Jadę walczyć o złoto

Dodano: 21/07/2016 - numer 1476 - 21.07.2016
WYWIAD \ Patrząc na wyniki tegorocznych mitingów, w których startuję, byłem tylko raz poza podium. Jest realna szansa na złoty medal. Chcę z niej skorzystać – mówi w rozmowie z „Codzienną” PIOTR MAŁACHOWSKI, zawodnik Grupy Sportowej ORLEN. Jesteś liderem światowych list. Do Ciebie należą dwa najlepsze tegoroczne wyniki w rzucie dyskiem. Jedziesz do Rio po złoto? Dysk to jest trochę loteria. Jeśli będzie wiało z przodu, to wyniki mogą być różne. Widać to było na mistrzostwach Europy. (Lois Maikel – przyp. red.) Martinez w eliminacjach rzucił 66 m, potem nie szło mu już tak dobrze. Na ostatnich zawodach miał problemy z przekroczeniem 60 m. To pokazuje, jak dużą rolę odgrywają warunki atmosferyczne. Pewny jestem tylko tego, że to moje ostatnie igrzyska, na których mogę realnie walczyć o złoty medal. Czas leci nieubłaganie, a ja młodszy już nie będę. Przecież młodzież za bardzo Cię nie goni. Oni słabo rzucają. Nie pamiętam, kiedy tak było, żeby 65 m dawało zwycięstwo w Diamentowej Lidze. Jeszcze niedawno trzeba było rzucać 2–3 m dalej. Czołówka jest jeszcze młoda, potrzebują czasu. Myślę, że za 2–3 lata będą rzucali dużo dalej. Do zdrowia wrócił za to rutyniarz Robert Harting. Długo leczył kontuzję, ale z tego, co widziałem, na mistrzostwach Niemiec rzucił 68,04 m. Z dobrej strony pokazał się też w Diamentowej Lidze. Na pewno będzie się liczył w Rio. To trzykrotny mistrz świata i mistrz olimpijski. To Twoje trzecie igrzyska. Czujesz jeszcze dreszczyk emocji związany ze startem na najważniejszej imprezie czterolecia? Pewnie, jeśli sportowiec straci zapał i chęć rywalizacji, powinien dać sobie spokój. Nie jestem wyrobnikiem. Chcę wygrywać, zdobywać medale, to się dla mnie liczy. W Londynie typowano Cię do miejsca na podium, ostatecznie zająłeś piąte miejsce. W Rio chcesz się zrehabilitować? Nie, o tym już nawet nie myślę. Za to pamiętam swój start w Brazylii na igrzyskach wojskowych. Rzuciłem 54 m, zająłem dwunaste miejsce. To „osiągnięcie” chcę przede wszystkim poprawić i dorzucić do tamtego wyniku jakieś piętnaście metrów. Wciąż nie wiemy, kto będzie chorążym. Może Ty? Nie, nie nadaję się (śmiech). Gdybym miał przejść tyle kilometrów, co sportowcy muszą zrobić podczas ceremonii otwarcia, to rozbolałyby mnie nogi. Później podczas zawodów nie miałbym siły rzucać dyskiem. A mówiąc już całkiem serio, do Rio lecę już po ceremonii otwarcia.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze