W kopalni, której nie było

JAK W POLSCE WYDOBYWANO URAN

Blisko rok przepracował w kopalni. Wydobywano w niej rudę żelaza. To wersja oficjalna. Rzeczywistość była inna. Gdy zrozumiał, że ryzykuje życiem, uciekł. Wraz z tysiącami innych robotników zajmował się bowiem wydobyciem uranu na potrzeby sowieckiego programu atomowego. Jego koledzy już od dawna nie żyją. Miał dziewiętnaście lat, gdy w 1948 r. kolega, który pracował w kopalni w Kowarach, namówił go na wyjazd. Powiedział: – Jedź ze mną, przyjmą cię, pieniądze są tam takie, że ci się nie śniło. Można zdobyć fortunę – wspomina Roman Zubaczyk. W Święciechowie, jego rodzinnej wsi pod Lesznem, nie było żadnej ciekawej pracy, nic więc dziwnego, że długo się nie zastanawiał. Wszystko ściśle tajne Na miejscu nowych pracowników przyjmował sowiecki oficer. Zapytał Romana, czy umie śpiewać. –
     

13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze