Powstanie uratuje Europę

POWSTANIE WARSZAWSKIE \ Mit, który daje nam tożsamość i może nas jednoczyć

numer 1487 - 03.08.2016Publicystyka

Na Polsce spoczywa obowiązek niesienia prawdy o tym, jak naprawdę wyglądała II wojna światowa. Powstanie Warszawskie jest symbolem ludobójstwa na narodzie, który nie ugiął nigdy karku przed niemiecką barbarią. Europie potrzebna jest prawda o II wojnie światowej. Europie potrzebne jest Powstanie Warszawskie. Właśnie trwają obchody 72. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Po raz kolejny przez polskie media przelewa się rytualna dyskusja o tym, czym ten zryw był. Warto przy tej okazji na szybko rozprawić się z kilkoma kłamstwami tyczącymi się Powstania Warszawskiego, a powtarzanymi regularnie od lat.

Kłamstwa o Powstaniu

Po pierwsze – mit Powstania nie pomija gehenny cywilów Warszawy, ich ofiary. Jest wręcz odwrotnie. Jednym z najważniejszych obrazów, które towarzyszą opowieści o Powstaniu, jest ten o zniszczonej zupełnie Warszawie, o zmiażdżonym mieście, oraz o tysiącach cywilów, bestialsko zamordowanych. Jednym z najważniejszych elementów opowieści o Powstaniu jest też „rzeź Woli” – która była wymierzona tylko w cywili.

Po drugie – to nie powstańcy – ani szeregowi, ani ich dowódcy – zniszczyli Warszawę i sprowadzili zagładę na to miasto i jej mieszkańców. Prymitywizm tej retoryki, tak często obecnej, poraża. Tak samo jak i jej skutek, czyli wybielenie prawdziwych oprawców – agresora. To Niemcy zniszczyły to miasto, to Niemcy popełniły to ludobójstwo. W końcu – Powstanie nie wybuchło dlatego, że AK się „nudziło”. Była to reakcja na lata brutalnej, nieludzkiej okupacji niemieckiej. W rzeczywistości tylko jeden sprawca odpowiada za wybuch Powstania, a następnie niesłychaną ofiarę krwi, jaką zapłaciła Polska. Niemcy.

Po trzecie – o ile ciężko uznać mit Powstania za „triumfalizm” (ale czy to coś złego?), to jednocześnie nie jest to na pewno zachwyt nad zagładą i samobójstwem. Konstrukcja tego mitu – właśnie poprzez tak mocne wybicie na plan pierwszy ofiary, czyli miasta i jego mieszkańców, jest zarówno hołdem dla bohaterstwa tych, którzy walczyli z niemiecką barbarią, jak i przestrogą, by coś, co prawie doprowadziło do zagłady miasta, nie powtórzyło się już więcej. Wielkość mitu Powstania polega na tym, że interioryzował on to połączenie, zdawałoby się paradoksalne, tak uwielbienia wobec bohaterów, jak i strachu, świadomości, że podobny koszmar nie ma prawa się powtórzyć.

W końcu – wbrew bełkotowi znacznej części lewicy – mit Powstania nie wyklucza nikogo. Z bardzo prostej przyczyny – wśród tych, którzy walczyli o wolność z niemieckim totalitaryzmem, byli zarówno działacze lewicowi, jak i prawicowi. Wszyscy zjednoczeni wokół dwóch wartości – wolności i niepodległości. Jeśli oczywiście dzisiejszej polskiej lewicy te wartości przeszkadzają, to nic dziwnego, że nie jest w stanie tego mitu zaakceptować.

Prosta konieczność mitu

Nie mamy zbyt wielu łączących nas mitów. Najpierw ludobójczy koszmar niemieckiej inwazji, potem czerwony totalitaryzm przyniesiony przez Sowietów bardzo głęboko przeorały naszą świadomość narodową i historyczną. Oczywiście pewne mity przetrwały na zasadzie „zahibernowania” przez kolejne dekady represji. Jednak i upragniona wolność okazała się nie być najlepszym ekosystemem do rozwinięcia się wspólnotowych mitów. Pedagogika wstydu, konieczna, by usprawiedliwić sojusz między częścią byłej opozycji a komunistami, przedstawiała nasze mity narodowe jako zagrożenie dla europejskości Polski. Jako brutalny i ciemny element naszej tradycji, od którego musimy się odciąć. Z biegiem czasu okazało się jednak, że pamięć jest silniejsza. Starczył jeden wielki polityk, Lech Kaczyński, wraz z grupą wiernych osób, które podzielały jego ideę (wśród nich Jan Ołdakowski, Tomasz Merta oraz Magda i Dariusz Gawin, którzy stworzyli Muzeum

Powstania Warszawskiego), by Powstanie na nowo odsłoniło się w naszej zbiorowej świadomości



zawartość zablokowana

Autor: Dawid Wildstein


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




















-->