Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Wskrzesić ducha dawnej Polski „Gazeta Codzienna” o świecie Sarmatów

Dodano: 09/08/2016 - numer 1492 - 09.08.2016
Gazeta Codzienna” w okresie międzypowstaniowym stawała się dla Polaków apologetką  duchowej spuścizny po szlacheckich przodkach. Na swoich łamach publikowała między innymi powieści historyczne, gawędy i wspomnienia znanych pisarzy krajowych, takich jak: Michał Grabowski, Zygmunt Kaczkowski, Antoni Wieniarski, Ignacy Chodźko, Wincenty Pol czy Władysław Syrokomla – bardów szlachty polskiej. Kultywowała pamięć o staropolskich twórcach. Przypominała postać mistrza z Czarnolasu oraz księdza Józefa Baki – XVII-wiecznego poety i kaznodziei. Drukowała fragmenty barwnych „Pamiętników” Jana Chryzostoma Paska – najsłynniejszego sarmackiego gawędziarza. Ukazywała fenomen przedstuletnich kalendarzy stanowiących zwierciadło szlacheckiej mentalności i obyczajowości. Wskrzeszała więc ducha dawnej Rzeczypospolitej, uświadamiając współczesnym, że są spadkobiercami i kontynuatorami wielowiekowej tradycji Sarmatów – walecznych rycerzy miłujących swą ojczyznę, dla których całym światem jest rodzinna ziemia i oddziedziczony po przodkach modrzewiowy dworek.
Odwołując się do literatury, „Gazeta Codzienna” przedstawiała różne typy i wzorce osobowe Sarmatów
– gospodarza, rycerza, junaka, którym przypisywano charakterystyczne atrybuty – pług, szablę i puchar oraz swoiste cechy: gospodarską zapobiegliwość, rycerskie poczucie honoru i patriotyzm, a także żywiołowy temperament i fantazję.



Tak na przykład opublikowane w dzienniku opowiadanie Antoniego Wieniarskiego „Kopiec graniczny. Przygoda z dziejów szlacheckich (r. 1656)” zapoznaje z barwnymi postaciami szlachciców z ziemi lubelskiej. Jednym z nich jest Bartosz Korniat herbu Kuszaba – wierny sługa starego Kasztelana. Był on ucieleśnieniem staroszlacheckich cnót – waleczności i poświęcenia dla ojczyzny. Korniat sześć razy cięty szablą w bitwie ze Szwedami pod Felinem (1602 r.) potrafił jeszcze zasłonić swego pana od kopii nieprzyjacielskiej, a gdy zostali zamknięci w murach obcej stolicy i cierpieli straszny głód, Bartosz, sam nic przez dwa dni nie jedząc, ukrywał kawał chleba i sztukę wędliny dla Kasztelana. Ten zaś wdzięczny wiernemu słudze podarował mu wioskę i przysiągł, że jego dzieci okazywać będą Korniatowym potomkom dozgonnie szacunek.
Z kolei powieść Michała Grabowskiego „Pan starosta kaniowski” publikowana w „Gazecie Codziennej” w 1856 r.
przedstawia kontrowersyjną postać kresowego magnata Mikołaja Bazylego Potockiego. Romantyków pociągała tajemnica jego bujnej szlacheckiej natury, nieposkromiony temperament i kozacki tryb życia. Łączył on w sobie  skrajności nie do pogodzenia – okrucieństwo z głęboką pobożnością, lubieżność i pijaństwo ze szlachetnymi uniesieniami, zwłaszcza z potrzebą ekspiacji i zadośćuczynienia pokrzywdzonym. Ów kresowy pan, pragnąc okupić swoje grzechy, został fundatorem licznych klasztorów i świątyń na Ukrainie, m.in. monasteru bazyliańskiego w Poczajowie. Z tym faktem wiąże się legenda o jego awanturniczym życiu i nawróceniu. Mianowicie podczas podróży Potockiego w roku 1759 urwało się koło karety, a rozgniewany magnat chciał z tego powodu zabić woźnicę. Jednakże, ku jego ogromnemu zaskoczeniu, kule nie imały się ofiary, gdyż woźnica cały czas się modlił, zwrócony w stronę Ławry Poczajowskiej. Zdarzenie to poruszyło do głębi Potockiego i stało się bezpośrednią przyczyną jego nawrócenia. Z tej racji ufundował cerkiew pw. Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny, stanowiącą do dziś główną świątynię monasteru. Swojego żywota dopełnił w Ławrze Poczajowskiej, modląc się i pokutując za grzechy. W „Gazecie Codziennej” Grabowski ukazał Potockiego jako postać ambiwalentną – z jednej strony junaka, hulakę i rozpustnika, z drugiej zaś konfederata barskiego, troskliwego opiekuna rannego sługi Szulaka, pana umiejącego okazać ludzkie oblicze. 
Twórcą wielkiego mitu Kresów jako symbolu Polski szlacheckiej był także w naszej literaturze Wincenty Pol – autor rapsodu rycerskiego „Mohort”, o którym Seweryn Goszczyński pisał, że jest „modlitwą dusz polskich”. O tym, kim był ów tytułowy bohater, dowiadujemy się z zamieszczonej w „Gazecie Codziennej” recenzji Lewestama: „Nie wiedzieliście zapewne, że Mohort w 1792 roku, licząc lat 80 służby, poległ w bitwie na grobli Boryszkowskiej. Otóż bez wątpienia to dzielna postać starego wojownika, który jeszcze do tego blisko całe swe życie przepędził w jednostajnej służbie na kresach ukraińskich”. Pol, tworząc literacki portret kresowego rycerza, wzorowany na autentycznej postaci historycznej, wykreował wzór bohatera, który, jak to pięknie określił Jacek Kolbuszewski, „realizował ideę niezłomnego trwania na zagrożonym posterunku, w dozgonnej wierności wybranym ideałom”. Wraz z jego śmiercią odchodzi w przeszłość staroszlachecki świat, którego ostatnią redutą były Kresy, a filarami „proste życie, surowy obowiązek, stuletnia służba na ordynansie Rzeczypospolitej i śmierć chwalebna, że nie daj Panie Boże nikomu innej”.
„Gazeta Codzienna”, wskrzeszając sarmacki mit odwagi i rycerskości oraz propagując niepodważalne wartości moralne i religijne minionych wieków, zaświadczała o wielkości swego narodu. To z jej łamów przemawiał do rodaków ostatni rycerz dawnej Rzeczypospolitej – Mohort, przemawiali Sarmaci jako bohaterowie powieści i gawęd Grabowskiego, Kaczkowskiego czy Pola. A mówili oni tym samym głosem, przekazując prawdę o potędze tradycji i pamięci przeszłości, z których naród winien czerpać wewnętrzną siłę do przetrwania i odrodzenia.
 
Mecenas projektu PKO Fundacja


 
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze