Zgiełk Tel Awiwu, cisza Nazaretu i „polski” kibuc w tle

IZRAEL \ Jadalnia była jak synagoga

Z izraelskich posterunków na granicy z Libanem jadę drogą między miejscowościami Zefhat a Ushalav. Po lewej jeszcze miasto Ha-Sharon. Wreszcie Nahariya, gdy wchodzę do Galilee Medical Center położonego 10 km od granicy Izraela z Libanem, przypominam sobie toczącą się w Tel Awiwie i Jerozolimie dyskusję, że czasem rosyjski powinien stać się oficjalnym językiem państwa Izrael. Tutaj w miejscowym szpitalu witają napisy w trzech językach: hebrajskim, arabskim i właśnie rosyjskim. Cóż, 70 lat temu, po wiekach nieobecności, odradzała się izraelska państwowość, bardzo poważnie dyskutowano nad tym, czy drugim językiem Knesetu nie powinien być polski: olbrzymia część aktywnych politycznie ojców żydowskiego państwa wywodziła się z ziem Rzeczypospolitej. W 
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl

W tym numerze