Saryusz „Wunderwaffe” Wolski

​POLSKA–UE \ „Król Europy” nie taki nietykalny

numer 1664 - 03.03.2017Publicystyka

Przez długie miesiące politycy Platformy Obywatelskiej stworzyć wrażenie, że Prawo i Sprawiedliwość nie ma wpływu na to, co się dzieje w brukselskich gabinetach. Przekonywano, że pełniący funkcję przewodniczącego Rady Europejskiej Donald Tusk jest praktycznie nietykalny, a jego nominacja na kolejną kadencję jest właściwie formalnością.

Starano się pokazać polityków Prawa i Sprawiedliwości jako frustratów, którzy z poziomu mniejszej frakcji w europarlamencie [Europejscy Konserwatyści] jedynie nieznośnie, acz niegroźnie, podgryzają „prezydenta Europy”.

W poniedziałek pisałem na łamach „Codziennej”, że Tusk nie zrobił praktycznie niczego, by przekonać do siebie większość parlamentarną w Polsce. Nie zabiegał o spotkanie z prezydentem, nie widział powodu, by przybyć do kraju i poinformować o swoich planach na ewentualną kolejną kadencję. Wynika to prawdopodobnie z pewności siebie, przekonania, że do niczego mu to nie jest potrzebne, oraz że pomimo zasiadania na wygodnym fotelu „prezydenta Europy” jest on stale uwikłany w bieżącą walkę polityczną.

Platforma niejednolita

Wszystkie okoliczności wydawały się grać na korzyść Tuska. Do chwili, kiedy „Financial Times” napisał, że politycy polskiej prawicy z premier Beatą Szydło mają lobbować za kandydaturą Jacka Saryusza-Wolskiego w miejsce Tuska. Milczenie zainteresowanego i podkręcanie atmosfery przez polityków PiS‑u tylko potęgowało frustrację w Platformie. To był cios, który musiał zamroczyć Tuska i całe jego otoczenie. Nie dlatego że wpływowy europoseł miałby bezpośrednio zagrozić Tuskowi. To raczej się nie stanie. Bardziej dlatego, że wykazało to opozycję w samej frakcji europosłów PO. Opozycję dość kłopotliwą.

No bo Saryusza-Wolskiego nie sposób wsadzić w buty politycznego rozrabiaki. Jest doskonale wykształcony i doświadczony, od lat zajmuje wysokie stanowiska w unijnej administracji. W czerwcu 2004 r., a więc tuż po wstąpieniu Polski do UE, został z list PO wybrany na posła do Parlamentu Europejskiego, otrzymując 66 589 głosów. Był to najlepszy wynik w okręgu. W czasie gdy Donald Tusk pochłonięty był polityczną walką w Polsce, Saryusz-Wolski pełnił wysokie funkcje w PE (m.in. wiceprzewodniczącego Europejskiej Partii Ludowej i przewodniczącego Komisji Spraw Zagranicznych Parlamentu Europejskiego). To doświadczenie sprawia, że – mówiąc młodzieżowym slangiem – Tusk „nie ma podjazdu”, a w bezpośrednim starciu teflonowość i kuglarskie sztuczki PR-owe Tuska nie mają żadnego znaczenia.

Saryusz-Wolski „oszczędnie dysponuje informacjami” na swój temat. Przez długie dni niedostępny dla prasy, wczoraj nie rozwiał wątpliwości, nie wypowiadając się dla mediów, które usiłowały wydusić z niego deklaracje. Oliwy do ognia dolał za to Ryszard Czarnecki



zawartość zablokowana

Autor: Wojciech Mucha


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama










#DziękujeMyZaOdwagę
reklama