Zebrać, utrzeć i nacierać lub mądrość natury

ZIELNIK \ RETROMEDYCYNA

numer 1691 - 04.04.2017Społeczeństwo

Pani doktor, wczoraj rozbolało mnie ramię, promieniuje na bark. Żadnego urazu nie było… – zaczynam. – Wiek? Pięćdziesiąt? Hmm, tak... – kiwa głową pani reumatolog, a ja udaję, że nie rozumiem. Skierowanie na rentgen, recepta na blokadę sterydową. Zdjęcie wykonane, blokada wstrzyknięta, za tydzień do kontroli. – Ale co mi jest, pani doktor? – dopytuję. – To mówił pan, że ile ma lat?...
Nie mogę czekać na wyniki z założonymi rękami (tym bardziej że jedna na temblaku), toteż przezornie postanowiłem skonsultować uraz u kolejnej specjalistki.
– Dzień dobry, Wiedźmo Szanowna. Rozbolało mnie ramię, promieniuje na bark, nie było żadnego nagłego urazu. Co poradziłby mi fachowiec tysiąc lat temu?
Joanna za wiedźmę się nie obraża. – Moja wiedza o dawnej medycynie sprowadza się do tego, że rozglądam się po okolicy, zbieram roślinki, obserwuję je na różnych etapach wzrostu, kwitnienia, szukam informacji na ich temat, aby połączyć to wszystko w jakąś logiczną całość.
Oczywiście, by nie wypaść z roli, Joanna mówi o zbieraniu roślin lub ich elementów w określonych fazach księżyca. Ale po chwili przyznaje, że wzoruje się na Hildegardzie z Bingen. A na moje dolegliwości najlepsze będą okłady z korzenia żywokostu plus kwiat rumianku i lawenda.
– Wąchać czy we włosy wpleść? – pytam.
– Głupiś! Utrzeć na proszek, zalać olejem lub spirytusem i nacierać... – strofuje mnie zielarka. – A ręką warto delikatnie poruszać, naciągać według swojego wyczucia, żeby się nie zastało.
Natura jest niegłupia
Po kolejną porcję wiedzy o pradawnej medycynie ludowej udaję się do Hanny Świątkowskiej. Pierwszy raz spotkałem panią Hanię kilka lat temu na Konwencie Surwiwalowym, gdzie prowadziła warsztaty o roślinach, które leczą.
„Ta natura jest niegłupia” – śpiewali Starsi Panowie. Przychylam się do tej mądrości, ale coś mi jednak każe zapytać: czy aby na pewno? Czy np. konkretny kawałek „natury” jest lepiej przygotowany „zielnikowo” do występujących tu urazów? Czyli czy wśród tatrzańskich roślin znajdziemy więcej lekarstw na skręconą kostkę, a na równym Mazowszu coś na przetrwanie monotonii krajobrazu? – pytam panią Hannę, ps. Zielicha.
– Tak, natura jest niegłupia. Rzec by nawet trzeba, że jest bardzo mądra. Tyle tylko, że mądrość natury nie objawia się w jej dopasowaniu do potrzeb człowieka. Leczniczych ani żadnych innych. Takie ujęcie tematu lekko „pachnie” arogancją. Natura jest po prostu wszechstronna... – odpowiada pani Hanna. – Mądrość natury to jej harmonia i różnorodność. Wszelkie elementy, takie jak warunki środowiskowe, klimat, rośliny, zwierzęta – są do siebie idealnie dopasowane. Wszędzie.
Bańki wracają do łask
Człowiek także jest częścią natury, w każdym razie w swej biologicznej postaci. Dodatkowo posiada również kreatywność, wyobraźnię i zdolność uczenia się. I dzięki nim właśnie z bogactwa natury, dostępnego wokół siebie, potrafi wyszukać to, co w danym miejscu/regionie jest najbardziej dla niego użyteczne. Taką zdolność mają zresztą również zwierzęta i próżno by dociekać, czy się tego uczą (zapamiętują), czy też jest to wyłącznie kwestia instynktu? Ot, pytanie (jak na razie) czysto akademickie... Zresztą można się pokusić o stwierdzenie, że także rośliny odnajdują zawsze takie środowisko, w którym warunki im sprzyjają. I to także jest mądrość natury!
Tak czy inaczej – w każdym klimacie, terenie, na każdym obszarze można odnaleźć dowolne surowce i środki. Trzeba tylko mądrość natury uznać, poznać i nauczyć się ją rozumieć.
Dla pani Hanny, mieszkającej w Świętokrzyskiem, krajobraz nigdy nie jest monotonny. – Odczucie monotonii wynika z odmiennych przyzwyczajeń raczej niż z braku zmienności



zawartość zablokowana

Autor: Piotr Chmielarz


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama










#DziękujeMyZaOdwagę
reklama