Skąd kłopoty z czytelnictwem?

​Społeczeństwo \ Czytelnictwo potrzebuje choćby sieci bibliotek

numer 1709 - 26.04.2017Publicystyka

Czy Polacy i Polki czytają zbyt mało? Niewykluczone. Ale warto pamiętać, że niskie standardy czytelnicze to problem systemowy, to suma wielu głębokich przemian, które dokonały się w ciągu ostatnich kilku dekad. A dość częste protekcjonalne marudzenie i załamywanie rąk nad „nieoczytanym społeczeństwem” to jeszcze jeden element pedagogiki wstydu.

Tuż przed Światowym Dniem Książki (23 kwietnia) ukazał się raport Biblioteki Narodowej zatytułowany „Stan czytelnictwa w Polsce w 2016 roku”, opracowany na podstawie badania przeprowadzonego w listopadzie 2016 r. na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie ok. 3 tys. osób powyżej 15. roku życia. Tuż po publikacji dokumentu w mediach podniósł się zwyczajowy zgiełk: ponad 63 proc. Polaków i Polek nie przeczytało w 2016 r. żadnej książki! W komercyjnych (i publicznych) mediach przybyło specjalistów i ekspertek od marnej jakości polskiego czytelnictwa, choć – na ogół – to przecież środki przekazu i obsługiwany przez nie show-biznes są dziś jedną z największych szkół ogłupiania społeczeństwa. Hipokryzja? Owszem.

Czytelnicze pozerstwo?

Rankingi czytelnicze dla nadwiślańskich staro-nowych elit i tych, którzy do nich aspirują, stanowią jeszcze jedną okazję, żeby przyczepić się do ogółu społeczeństwa. Hipoteza robocza: po stronie tych, co (ponoć) czytają, nierzadko szerzy się czytelnicze pozerstwo. Akcje w rodzaju „nie czytasz, nie idę z tobą do łóżka” z jednej strony mają przekonywać, że aktywni czytelnicy to ludzie atrakcyjni, także seksualnie. Z drugiej, w ten sposób trywializuje się kulturę czytelniczą i samo czytanie. Choć ironicznie można dodać, że jedną z najbardziej popularnych serii książkowych w Polsce są lektury z cyklu „pięćdziesiąt i jeszcze jedna twarz Greya”, świetnie korespondujące z wyżej wspomnianą akcją łączącą w łóżko i lekturę.

A przy okazji – czy to nie jest wymowne, że wiele drogich marek ubrań używa książek jako elementu wystroju witryn swoich ekskluzywnych sklepów? Ktoś powie – wspaniale! Ale to właśnie gra pozorów, budowanie iluzji, że nierzadko nowobogackie nowo-stare elity rzeczywiście mają coś wspólnego z bardziej wysublimowanym życiem intelektualnym, którego wyrazistym symbolem wciąż jest właśnie książka. Raport Biblioteki Narodowej to potwierdza: ludzie o wyższym statusie materialnym i społecznym czytają dziś zdecydowanie mniej niż kiedyś. Książka przestaje być najlepszym przyjacielem tych, którzy jawią się nam jako różnej maści eksperci od spraw społecznych, gospodarczych, kulturowych czy choćby jako wyższa kadra zarządzająca biznesem.

Czytelnictwo jest ważne

Nie uważam, że można bagatelizować kwestie czytelnicze. Ale gdy nieco głębiej zastanowić się nad przyczynami niskich wskaźników czytelnictwa w Polsce, to widać spory kawałek głęboko rozwarstwionej kulturowo i ekonomicznie Polski, naszej skomercjalizowanej do przesady rzeczywistości i sporo zwijania państwa. Przede wszystkim ujrzymy, że współcześnie inteligencki etos, który zawsze mocno determinował obyczaje kulturowe związane z awansem społecznym, przechodzi dość poważny kryzys. Kwestie materialne, zarówno te dotyczące droższej konsumpcji i podwyższonego komfortu życia, jak i te, które mają zabezpieczyć podstawowe kwestie bytowe, nie sprzyjają dziś pogłębionemu czytelnictwu.

Książki się kurzą, ponieważ przestały być realnym wyznacznikiem podwyższonego standardu życia. Dziś jest nim choćby znakomitej jakości markowy sprzęt multimedialny – konsumpcja dóbr audiowizualnych łatwo wygrywa z książką



zawartość zablokowana

Autor: Krzysztof Wołodźko


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się