Misja i hołota

numer 1721 - 12.05.2017Opinie

Marsze smoleńskie zostały zorganizowane przez kluby „GP” w miesiąc po tragedii, w maju 2010 r. Pierwszy odbył się w Krakowie. W Warszawie w tym czasie klub i redakcja „GP” zorganizowały ogromny koncert na placu Teatralnym. Później w całej Polsce i na świecie pojawiły się comiesięczne msze św. zamawiane w intencji ofiar. Zacząłem też wtedy opracowywać jeden wspólny apel dla klubów „GP”, by przypominać, po co przychodzimy. Cele zawsze były dwa: upamiętnić tych, którzy zginęli, i wyjaśnić tragedię. Do momentu, aż to się stanie, obiecaliśmy sobie, że nie przestaniemy. Dzisiaj jesteśmy blisko upamiętnienia ofiar. Pomniki i tablice ku ich pamięci zaczynają powstawać wszędzie, w Polsce i na świecie. Gorzej z wyjaśnianiem tragedii. Ci, którzy to robią, są atakowani ze wszystkich stron. Ich musimy po prostu bronić (o tym był ostatni apel klubów). Po raz kolejny trzeba zdawać test ze zwykłej przyzwoitości. Są ludzie sprawujący funkcje publiczne, dla których wszystko, co dotyczy Smoleńska, to element jakichś politycznych gier. Naszym czytelnikom obiecałem, że będę pilnował doprowadzenia sprawy do końca. I tak będzie. Z całą pewnością nie zatrzyma nas hołota, która pluje, bije i wyzywa.



Autor: Tomasz Sakiewicz