Ustawianie chłopca do bicia

​POLSKA–UE \ Eurolewica atakuje Polskę

numer 1758 - 26.06.2017Publicystyka

Piramidalną wręcz ilość bzdur można usłyszeć podczas debaty na temat imigrantów, a właściwie podczas debat, bo uczestniczę zarówno w dyskusjach w polskich mediach, jak też mediach zagranicznych i instytucjach międzynarodowych.



Gdy ostatnio występowałem we France 24, z ust Steliosa Kouloglou, europosła z Grecji reprezentującego rządzącą tym krajem Syrizę (korespondenta w Polsce w czasach, gdy powstawała Solidarność) usłyszałem, że Polska jest współwinna... wielkiej fali migracji z Iraku! Nie żartuję. Na jakiej podstawie oparł swoją absurdalną tezę ów polityk z postkomunistycznej Syrizy? Ano na tym, że, jak powiedział, Wielka Brytania i Polska były sojusznikami prezydenta George’a W. Busha w obalaniu Saddama Husajna...Wynikało z tego, że inwazja imigrantów z tego regionu to wina Rzeczypospolitej, która doprowadziła do upadku reżimu Husajna, wojny domowej i „ucieczki ludów” z tego blisko 40-milionowego kraju. Prawdę mówiąc, poczułem się nieźle jako przedstawiciel imperialnej Polski, która dzieli i rządzi na niemal całym świecie. Żarty jednak na bok. Taki właśnie obraz naszej ojczyzny jest upowszechniany w środowiskach lewicowych i lewackich. W tej pokrętnej narracji wszystko staje się proste. Polska ‒ europejski brytan złowrogich jankesów, jest niemal w takim samym stopniu jak kapitaliści wuja Sama winni destabilizacji Bliskiego Wschodu. Cóż, wolę czytać rozważania amerykańskich politologów, którzy mówią, że przyszłość Europy należy do dwóch dużych państw, takich jak Polska i Turcja. To przynajmniej lepiej brzmi. No i jest wszak dużo bardziej zgodne z rzeczywistością. Lewakom wszystko się składa w ich biało-czarny świat. Katolicka, prawicowa Polska, pełna islamofobii najpierw udostępniała Amerykanom więzienia, w których torturowano niewinnych muzułmanów, wcześniej zamachnęła się na Afganistan oraz Irak, a na koniec tej reakcyjnej islamofobii nie chce przyjąć biednych islamskich uchodźców, potęgując problemy krajów rządzonych przez lewicę, jak Grecja właśnie, ale też i Włochy, które ratują imigrantom życie i od lat goszczą ich u siebie. W tej narracji nie ma miejsca na stwierdzenie faktu, że to lewicowy rząd w Polsce podjął decyzję o naszym udziale w operacji afgańskiej oraz irackiej i te same lewicowe władze kooperowały z Waszyngtonem w sprawie wypożyczania sojusznikom ośrodka w Kiejkutach. Nie ma też miejsca na informację, że sprzeciw wobec islamskich imigrantów w Polsce jest znacznie szerszy niż poparcie dla rządu Prawa i Sprawiedliwości (od 1,5 do 2 razy większy).



Bajeczki establishmentu



W debacie we francuskiej telewizji, którą zorganizowano w gmachu PE w Brukseli, uczestniczyła jeszcze eurodeputowana z Włoch i poseł ze Szwecji. Oczywiście oboje atakowali Polskę za brak solidarności europejskiej. Szwed jakoś zapomniał w ferworze debaty, że jego kraj zdecydowanie sprzeciwiał się wraz z Finlandią i krajami bałtyckimi rosyjsko-niemieckiemu Gazociągowi Północnemu. A Nord Stream był właśnie najbardziej spektakularnym w ostatniej dekadzie przykładem... braku europejskiej solidarności. Włoszka, podobnie jak Grek, chce się pozbyć bólu głowy i imigracyjny „gorący kartofel” przerzucić byle dalej od Italii i Hellady. Ona przynajmniej ma w tym narodowy interes. Szwed natomiast powinien pamiętać jako polityk opozycyjnej centroprawicy, że nawet bardzo proemigracyjny lewicowy rząd szwedzki publicznie rozważa możliwość wyrzucenia z tego kraju nawet do 60 tys. imigrantów przybyłych w ostatnim czasie, a niespełniających – i tak bardzo łagodnych – kryteriów stawianych przez Sztokholm



zawartość zablokowana

Autor: Ryszard Czarnecki


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się














#DziękujeMyZaOdwagę
reklama