Lato gorących komisji

FELIETON \ Czas grillowania (Platformy)

numer 1759 - 27.06.2017Publicystyka

Szef komisji weryfikacyjnej, wiceminister Patryk Jaki, w jednym z wywiadów mówił, że jej posiedzenia mogą być równie emocjonujące, co przesłuchania z udziałem jego kolegów i koleżanek zajmujących się wyjaśnieniem afery Amber Gold. Najbliższe dni pokażą, czy tak będzie naprawdę. Pierwsze przesłuchanie zaczyna się bardzo interesująco, pokazując bardzo dobre relacje między warszawskim ratuszem a handlarzami roszczeń.



Czy komisji uda się przywrócić elementarne poczucie sprawiedliwości, czy uda się jej zdziałać coś również w mniej widowiskowych i głośnych sprawach, wreszcie – czy w jej ramach jest szansa na merytoryczną współpracę przedstawicieli różnych partii, również opozycyjnych? Prace komisji, kierowanej przez Małgorzatę Wassermann pokazują, że wspólna praca na rzecz wyznaczonego zadania bywa możliwa, choć dla przedstawiciela Platformy okazuje się zbyt trudna. Natomiast do pracy posłanki Możdżanowskiej z PSL-u czy posła Zembaczyńskiego z Nowoczesnej trudno zgłaszać równie poważne zastrzeżenia. Czy ta współpraca między posłami różnych opcji będzie się układała również w wypadku komisji weryfikacyjnej? Jak wspominałem w ubiegłym tygodniu, jednym z ciekawszych elementów politycznego aspektu prac komisji będzie zachowanie Pawła Rabieja, przedstawiciela Nowoczesnej, który będzie się ubiegał o prezydenturę Warszawy z ramienia tej partii.Głośne sprawy Warszawy



Na początek komisja ma się zająć głośną sprawą przekazania Maciejowi M., słynnemu handlarzowi roszczeń przebywającemu obecnie w areszcie, gruntów, na których znajdowało się jedno z bardziej cenionych warszawskich gimnazjów przy ul. Twardej. Placówka została przeniesiona. By zrobić dla niej miejsce, musiała zmienić lokalizację jeszcze jedna szkoła, którą połączono z trzecią placówką. Tak więc, aby zaspokoić żądania kombinatora, mocno skomplikowano życie uczniom i rodzicom młodzieży z trzech szkół. Wówczas jednak Platforma Obywatelska nie protestowała pod hasłem „»Nie« dla chaosu w szkole” przeciwko decyzji własnych urzędników. Sprawa ta wydaje się dobrym tematem na rozpoczęcie prac komisji, zwłaszcza że – w odróżnieniu od wątku słynnej „kamienicy Waltzów” przy ulicy Noakowskiego – trudno szukać tu jednoznacznie politycznych motywów działania, których jednak, co oczywiste, doszukuje się część opozycji.



Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz natomiast wciąż powtarza, że nie zamierza stawić się na wezwanie kontrolerów warszawskiej reprywatyzacji. Czym dla prezydent Warszawy będzie zapewne komisja weryfikacyjna, tym dla rodziny Tusków staje się już komisja śledcza ds. Amber Gold. Czy Donald Tusk pojawi się przed obliczem posłów, z których życzliwy będzie mu zapewne tylko wspomniany już Krzysztof Brejza, przedstawiciel PO? A może zachowa się, jak przed laty Aleksander Kwaśniewski i się nie pofatyguje. Tego jeszcze nie wiemy.



Premierowicz przed komisją



Małgorzata Wassermann wraz z komisją przesłuchała Michała Tuska, syna premiera, który zatrudniony był niegdyś u Marcina P. Jak zwykle przy takich okazjach mogliśmy usłyszeć bądź przeczytać, że „nie dowiedzieliśmy się niczego ważnego”, a środowy maraton pytań i odpowiedzi był jedynie „przedstawieniem”, mającym choć częściowo ukoić żądzę krwi nienawidzących dawnego premiera, a dzisiejszego szefa Rady Europy, polityków partii rządzącej.



Sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej. Już od pierwszych chwil okazało się, że odpowiedzi syna premiera, jeśli nawet nie znajdzie się w nich żadna bomba, dadzą nam kolejny element pełnego obrazu Polski Tuska jako kraju chroniącego jedynie najbardziej cwanych, lecz niekoniecznie uczciwych obywateli, na los ofiar natomiast zupełnie obojętnego. Zarówno premier, jak i jego syn zdawali sobie sprawę z tego, że Amber Gold to „lipa” i nic nie zrobili z tą wiedzą. Donald Tusk ignorował ostrzeżenia (jak choćby te, płynące od Marka Belki), Michał Tusk pracował na rzecz sponsorowanej z wynoszonych z piramidy finansowej pieniędzy firmy lotniczej, pomagając równocześnie – nie wiemy, czy świadomie – w planowanej destrukcji polskiego przewoźnika. Tak zwany wątek lotniczy sprawy okazuje się więc nie mniej ciekawy od samej afery Amber Gold. Czy polski rząd z premedytacją działał na szkodę LOT-u, wspierając szemraną spółkę P



zawartość zablokowana

Autor: Krzysztof Karnkowski


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się