Bałkański wyścig do Unii Europejskiej

​EUROPA \ Czy pierwsza będzie islamska Albania?

numer 1812 - 29.08.2017Publicystyka

We wrześniu AD 2017 odbędą się wybory do Bundestagu w Niemczech. Zapewne wygra je Angela Merkel. Zaraz po nich rozpocznie się, najpierw kuluarowa, choć zapewne z medialnymi przeciekami, debata o przyszłości Unii Europejskiej. Według nieoficjalnych, ale wiarygodnych informacji potrwa ona do końca przyszłego roku. 

Jeden z dziennikarzy zapytał mnie, czy równoległe negocjacje z Londynem w związku z brexitem będą miały wpływ na debatę o przyszłości UE. Odpowiedź brzmi: żadnego. Choć oczywiście sam brexit zmusił Unię do poważniejszej refleksji. Czy unijna góra urodzi intelektualną i polityczną mysz? Zobaczymy. Na razie UE nie chce się zwijać, wręcz przeciwnie – w kolejce do niej czeka blisko 10 państw, głównie są to kraje bałkańskie, przeważnie – poza Albanią – wchodzące w skład dawnej Jugosławii. Jest też Ukraina i jedno państwo z południowego Kaukazu – Gruzja. To jednak melodia przyszłości. 

Unijny bałkański peleton

Kto zatem – zakładając, że Unia przetrwa – wmaszeruje jako pierwszy na unijne salony? Przed dekadą faworytem i prymusem była chwalona w Brukseli Macedonia. Ale tak jak nastąpiło zablokowanie europejskich aspiracji Mołdawii, tak i – na skutek w dużej mierze błędów Zachodu – nastąpił zwrot w polityce Skopje, dla którego nieprzyjęcie Macedonii do NATO na bukareszteńskim szczycie AD 2008 stało się asumptem do całkowitej rewizji polityki w kierunku historycznego oraz politycznego nacjonalizmu i bardziej neutralnej postawy wobec Zachodu. 

Kto zatem jest dzisiaj na czele peletonu? Niebudząca kontrowersji, przyjęta niedawno do Paktu Północnoatlantyckiego, niegenerująca dla Unii żadnych kosztów (z powodu tego, że niewielka) Czarnogóra. A kto może być czarnym koniem i niespodziewanie wygrać ten wyścig z metą w Brukseli? Lub być drugim? Pachnie sensacją, bo... Albania. Kraj, który za komuny z jednej strony był w absolutnej izolacji, a z drugiej – był przykładem skrajnej biedy. Jako jedyny z realnych kandydatów do członkostwa w Unii nie był wcześniej częścią Jugosłowiańskiej Federacyjnej Republiki Socjalistycznej. Warto przyjrzeć się państwu, które może z Polską współtworzyć Unię już pod koniec 2020 r.

Wśród innych krajów chcących zostać członkami Unii są muzułmańskie Kosowo, Bośnia i Hercegowina z muzułmanami jako największą grupą religijną, jest też kraj ze sporą mniejszością muzułmańską – właśnie Macedonia. Ale one na pewno wejdą do UE (jeśli w ogóle) lata całe po Tiranie. W sytuacji gdy w wielu krajach Europy Zachodniej mieszkają milionowe lub kilkusettysięczne wspólnoty islamskie, warto szczególnie przeanalizować przykład kraju, którego 80 proc. ludności stanowią wyznawcy proroka Mahometa. 

Albański merlot i ulica Jana Pawła II

Oznacza to, że w Unii będzie państwo z populacją co prawda niespełna trzymilionową, w której jednak dwa miliony i paręset tysięcy mieszkańców to wyznawcy islamu. Oczywiście w krajach Europy Zachodniej jest wielokrotnie więcej muzułmanów niż w tym bałkańskim kraju, ale jednak wszędzie stanowią oni mniejszość. Akces kraju stricte muzułmańskiego byłby przełamaniem pewnej bariery psychologicznej.

Dumam o tym, pijąc w tym muzułmańskim kraju czerwonego merlota, wyprodukowanego oczywiście na miejscu. Jeśli Allah zabrania swoim wyznawcom pić alkohol, to na razie Albańczycy są głusi na te żądania. Piję zatem niezłe albańskie wino w restauracji Era Vila znajdującej się w Tiranie przy ulicy… Jana Pawła II. To na pamiątkę wizyty polskiego papieża w tym kraju. Miała ona miejsce 25 kwietnia 1993 r. Jem tradycyjne albańskie naleśniki oraz popularną w południowej Albanii przystawkę z serem feta i masłem czosnkowym, i dumam o koegzystencji islamu i chrześcijaństwa w kraju, w którym nie ma jeszcze żadnych poważniejszych problemów międzywyznaniowych, ale też siła wyznawców islamu jest coraz bardziej spektakularna. 

Do mojego kolegi przy stole mówię „ju bëftë mirë”, czyli „smacznego”, ale zastanawiam się, jak będzie smakowało życie przecież licznym chrześcijanom w tym kraju za lat 20 i 30. Albańska kuchnia, specyficzna, ale będąca częścią kuchni bałkańskiej, smakuje wybornie. Uśmiecham się do nieodległej przeszłości na wspomnienie plakatów, które widziałem, zabraniających w takiej właśnie charakterystycznej kolejności wielu rzeczy: wnoszenia do lokali wyborczych pistoletów, palenia, używania telefonów komórkowych i wreszcie aparatów fotograficznych



zawartość zablokowana

Autor: Ryszard Czarnecki


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się