Wyłączmy media narodowe z wyścigu

​RYNEK MEDIÓW \ Jeśli misja, to abonament

numer 1817 - 04.09.2017Kultura

Niewiele wakacyjnych tematów w tym roku prowokowało tak ożywioną dyskusję, jak rola mediów narodowych, a w szczególności kwestia ich finansowania. Bezspornie akceleratorem było ogłoszenie rządowego planu wprowadzenia opłaty popularnie zwanej abonamentem, a ściślej ostateczne uregulowanie kwoty i sposobu jej skutecznej ściągalności. To wielka szansa, aby uwolnić narodowych nadawców od nieustającej pogoni za słupkami, które najbardziej interesują reklamodawców.

Publiczna telewizja i radio mają obowiązki, którymi nie są obłożone media prywatne popularnie zwane komercyjnymi. Nie chcę powielać tutaj licznych wypowiedzi zarówno orędowników misji mediów publicznych, jak i tych, którzy stojąc na straży wolności słowa i wolności (komercyjnej) – czytaj konkurencyjności mediów – uważają, że kierowanie strumienia pieniędzy do nadawców publicznych to zachwianie równości podmiotowej i stawianie narodowych nadawców w pozycji uprzywilejowanej, de facto podłączonej pod systemowe finansowanie. 

Trudne zadania

Jednak żadna z rozgłośni radiowych nie pali się do realizacji zadań, którymi od ośmiu dekad zajmuje się II program Polskiego Radia, a Jedynka od niemal wieku. Nie widzę kolejki chętnych do transmisji koncertów, inicjowania wydarzeń kulturalnych, transmisji sportowych, promowania młodych talentów. Co ciekawsze, produkcje radiowej Dwójki to nasz wkład do skarbnicy EBU (Europejska Unia Nadawców), bowiem to, co interesuje świat, to nie nasz pop czy rock, tak często wtórny do tego, co „tam”, ale klasyka, muzyka współczesna i jazz. Nic dziwnego, te ostatnie to nasza wizytówka, a pozycja wykonawców wspomnianych gatunków od dawna znajduje się w elicie. Podobnie sprawa się ma w kwestii promowania polskiej sceny niezależnej przez radiową Trójkę, zarówno tej muzycznej, jak i teatralnej, sztuk plastycznych, literatury. Ciekawe, jak wyglądałaby ramówka I programu Polskiego Radia czy zdobywającego coraz to kolejnych słuchaczy Polskiego Radia 24, gdyby kazać im ścigać się w duchu komercji o słuchacza. Co wybrałby szef anteny: disco polo czy dyskusje na temat odkryć w dziedzinie onkologii? To samo dotyczy lokalnych rozgłośni radiowych skupionych w Audytorium 17 i terenowych oddziałów TVP. A może ktoś wierzy, że bijąc się o pieniądze z reklam jako jedynego źródła utrzymania, ktoś wstawiłby na playlistę Pendereckiego bądź Szostakowicza, rezygnując z popowej papki w rytm gwiazdeczek jednego sezonu? Że Shakespeare i Mickiewicz konkurowaliby udanie z disco polo, a „Wesele” w narodowym czytaniu miałoby szansę z majteczkami w kropeczki?  

Misyjność nade wszystko

Paradoksalnie wystarczy rzucić okiem na formuły letnich festiwali piosenki, ich line-upy: tych od popu, przez dance po rocka, aby zauważyć, że komercyjne telewizje stawiają na sprawdzone rzeczy – koncerty oparte na przebojach (swoiste podsumowania list hitów i bestsellerów), gdy Telewizja Polska ze swoim sztandarowym festiwalem w Opolu pokazuje debiutantów i gwiazdy w premierowym repertuarze. Czy trzeba tłumaczyć, że oba ostatnie zawsze obarczone są ryzykiem? Wszak najbardziej – jak mówił klasyk z „Rejsu” – kochamy to, co znamy. Dzięki abonamentowi takie działania są możliwe. Wszak o promowanie zarówno tej wysokiej, jak i masowej kultury tutaj chodzi. Niestety, równolegle z bezceremonialną i bezpardonową walką o pozyskanie widza i słuchacza idzie walka na słupki „oglądalności” czy „słuchalności”. Badania, zarówno te telemetryczne, jak i przez bezpośrednie dotarcie do odbiorcy, mają za zadanie pokazanie, kto jest najpopularniejszy. To konkurs piękności, który ma za zadanie nie tyle ocenienie jakości, ile popytu. I znowu wraca pytanie, co wygra? Ambitny teatr czy film w konwencji „zabili go i uciekł”? Zespół Boys czy Witold Lutosławski? Jak świat światem, zawsze było artystyczne sacrum i profanum, w swojej naturze idące albo drogą wzniosłości estetycznej (a tym samym zawę?enia rynku) albo ?za portfelem?, czyli ku uciesze szerokich rzesz odbiorc?w, mniej wysublimowanych gust?w



zawartość zablokowana

Autor: Piotr Iwicki


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się














#DziękujeMyZaOdwagę
reklama