Nadwyżka dla naiwnych

numer 1833 - 22.09.2017

Nierealizowanie zaplanowanych wcześniej inwestycji w mieście doprowadziło do pozornego sukcesu władz Słupska. Zdaniem opozycji włodarze chwalą się blisko trzydziestomilionową nadwyżką budżetową, ale uzyskali ją przez wstrzymanie wykonania prac, na które od dawna czekają mieszkańcy.

Przychylne prezydentowi Słupska Robertowi Biedroniowi lewicowe media od jakiegoś czasu rozwodziły się nad niesamowitym wynikiem finansowym miasta. Prezydent zaznaczał, że objął urząd z deficytem budżetowym wynoszącym blisko 20 mln zł, a po dwóch latach rządów Słupsk może się pochwalić nadwyżką w wysokości 28 mln zł. 

– Podjąłem rękawicę i zająłem się naprawą finansów miasta. To tak jak w każdym domu – jak nas nie jest na coś stać, to musimy oszczędzać, zaciskać pasa. Gdy zaczęliśmy zaciskanie pasa, lekko nie było, musieliśmy szukać oszczędności wszędzie. Każdą złotówkę oglądaliśmy kilka razy, zanim ją wydaliśmy. Wszystko było analizowane pod kątem oszczędności – zachwalał swoją gospodarność Robert Biedroń.

Gospodarczych cudów Roberta Biedronia oprócz jego samego i grona jego współpracowników zdają się nie odczuwać mieszkańcy Słupska, na których odbiły się pozorne oszczędności, jakimi szczyci się włodarz. Niewykonywanie zaplanowanych inwestycji doprowadziło Słupsk do trzydziestomilionowej nadwyżki budżetowej, ale zdaniem słupskiej opozycji wypracowano ją kosztem zaniechania niezbędnych bieżących remontów



zawartość zablokowana

Autor: Justyna Kwaśniak


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się














#DziękujeMyZaOdwagę
reklama