Bałtycki efekt „Zapadu-17”

Podczas sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ-etu w Nowym Jorku prezydent Litwy Dalia Grybauskaitė oskarżyła Rosję o „niepohamowaną nienawiść do Zachodu”. To słowa niewątpliwie mocne, ale też adekwatnie opisujące rzeczywistość. Czołowy propagandysta Kremla, szef federalnej agencji informacyjnej Rossija Siegodnia Dmitrij Kisielow grozi wojną nuklearną w obronie Korei Północnej. Z kolei szef trzeciej siły politycznej Rosji Władimir Żyrinowski – atakiem jądrowym na kraje bałtyckie, które od dawna znajdują się w zasięgu rosyjskich rakiet. Wypadek Krymu pokazał, że jest się czego bać – tak więc Litwa przywróciła pobór do wojska oraz zobowiązała się zwiększyć nakłady na obronność do 2 proc. PKB. Podobną decyzję podjęły Łotwa i Estonia. Dziś krajom bałtyckim jak nigdy zależy na wzmocnieniu wschodniej
     

87%
pozostało do przeczytania: 13%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze