W czepku urodzony

Dodano: 27/03/2012 - Numer 168 - 27.03.2012

FELIETON KIBICA

O tym, że Franciszek Smuda jest szczęściarzem, nie trzeba chyba nikogo przekonywać. A gdyby ktoś miał wątpliwości, to w największym skrócie... Po pierwsze: skacowany Szarmach podczas rozgrywanego w słoneczny dzień meczu kadry z jakąś podrzędną drużyną z USA unika gry, chowając się przed słońcem w cieniu kryjącego go Franka. Asystent trenera Górskiego Andrzej Strejlau, prowadzący wówczas Legię, widział to inaczej, dzięki temu „drewniany” piłkarsko Franz trafił do klubu, o grze w którym marzyło dziesiątki lepszych piłkarsko zawodników, i ich marzenia nigdy się nie zrealizowały. Po drugie: człowiek, który nie potrafi sklecić poprawnie zdania po polsku, głosem piłkarskiego ludu zajmuje trzecie po prezydencie i premierze najbardziej prestiżowe stanowisko w kraju. Po trzecie: spór wokół
     

43%
pozostało do przeczytania: 57%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze