Rok niesłychanego impasu

fot. Mario Anzuoni/Reuters
fot. Mario Anzuoni/Reuters

PODSUMOWANIE \ 2017 r. w przemyśle muzycznym przypominał przyczajonego tygrysa, czas go podsumować

Jeśli porówna się dwa przedświąteczne sezony 2016 i 2017 r., można śmiało stwierdzić, że po okresie muzycznych żniw przyszedł czas na odpoczynek. O ile przed rokiem jesień obfitowała w dziesiątki spektakularnych płytowych premier, o tyle teraz te warte odnotowania należały do rzadkości. W zasadzie miniony rok za dekadę czy dwie trudno będzie określić jakimś konkretnym tytułem krążka, który odcisnął piętno. Bezspornie dla wielu taką cezurą może być album Rogera Watersa „Is This the Life We Really Want?”, rzecz w tym, że sam Waters z całym szacunkiem dla jego dokonań, zarówno solowych, jak i pod sztandarem Pink Floyd, jest już dinozaurem kompletnie oderwanym od tu i teraz w muzyce rozrywkowej. Jego płyta to rozżalenie, czy może raczej emanacja zawodu, krążek nagrany z perspektywy
     

11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze