Niebezpieczne tureckie zygzaki

W konflikcie azersko-ormiańskim o Karabach prezydent Turcji nieoczekiwanie wystąpił po stronie bliskiego etnicznie Azerbejdżanu, całkowicie niwecząc niedawne flirty z Putinem. O ile pretensje Azerów są słuszne i wsparte deklaracjami Rady Bezpieczeństwa ONZ, o tyle awanturnicza polityka Erdoğana w regionie śródziemnomorskim przysparza jego NATO-wskim sojusznikom nie mniejszego bólu głowy niż niedawny zakup rosyjskich systemów antyrakietowych. Jest to konsekwencja europejskich zaniechań, czyli braku reakcji na okupowanie przez Turcję połowy Cypru, gdzie od 1983 r. istnieje, podobnie jak armeńska Republika Arcach w Karabachu, nieuznawana przez nikogo Turecka Republika Północnego Caypru. Ostatnio na wodach wokół wykryto ogromne złoża gazu i

65%
pozostało do przeczytania: 35%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl

W tym numerze