Miejsce, o którym nie trzeba pisać

PODLASIE \ Pratulin

Część przyjeżdża tutaj, bo słyszeli, że u nas w Bugu takie ryby biorą… – kąciki ust księdza Jacka nawet nie drgną. O tym, że żartuje, świadczą jedynie radośnie świecące w tej chwili oczy. – A potem wracają do domu i narzekają, że musieli zmieniać zestawy na mocniejsze. – Przychodzą finalnie do księdza? – dopytuję. – Część przychodzi. I tych jest coraz więcej… O pratulińskim sanktuarium nie przeczytamy dziś za wiele w mediach. Jakby miejscu męczeńskiej śmierci tych trzynastu chłopów towarzyszyła jakaś niezrozumiała cisza. Jakieś niedopowiedzenie. Brak przyciągających fajerwerków. I myślę sobie, że to chyba dobrze. Temu miejscu bowiem wcale nie trzeba rozgłosu. Trzeba jeszcze więcej modlitwy w ciszy. A tej ostatniej akurat
17%
pozostało do przeczytania: 83%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl